Bezcenna kasza jaglana

111

Po obfitych świętach czas pomyśleć o detoksie. Uwielbiam kaszę jaglaną i staram się, by kilka razy w tygodniu pojawiała się w naszej bezglutenowej kuchni. Dotąd jednak używałam jej raczej w dość tradycyjnych połączeniach. Ale odkąd w domu pojawiła się książka Marka Zaremby „Jaglany detoks”, przemycam kaszę jaglaną w pasztecie, burgerach, koktajlach, humusie. Niemal we wszystkich daniach. Dlaczego? Bo jest jednym z wartościowszych polskich zbóż bezglutenowych.

 

Podręcznik, nie poradnik

Postawa Marka Zaremby, prezentowana w „Jaglanym detoksie”  jest w dużej części bardzo zbieżna z moim podejściem do zdrowia, organizmu i diety. Pewnie dlatego z dużą ciekawością chłonęłam niemal każdą stronę i przepis. Autor nie tylko przedstawia bowiem założenia swojego programu zwanego jaglanym detoksem, ale odkrywa przed czytelnikami wiele prawd o funkcjonowaniu organizmu we współczesnym świecie. Krok po kroku prowadzi nas przez zawiłości żywienia, oddziaływania poszczególnych składników na dobrostan poszczególnych narządów, ale i samopoczucia.

Autor w przystępny sposób opowiada, co warto jeść i pić oraz jakie produkty i dania łączyć ze sobą, by w pełni skorzystać z dobrodziejstw leczniczego jedzenia. Zaremba wzoruje się na zasadach makrobiotyki, kuchni wschodniej oraz na koncepcji holistycznej medycyny według św. Hildegardy. Dlatego jego książkę warto potraktować jako domowy podręcznik zdrowego odżywiania, a nie jako akcję jakiegoś odtrucia organizmu.

Jedzenie leczy

Podoba mi się, że Marek Zaremba traktuje jedzenie jako lekarstwo na wiele dolegliwości. Oczywiście nie neguje medycyny i farmakologii, lecz kładzie nacisk na naturalne sposoby radzenia sobie z wieloma dolegliwościami. Opowiada nie tylko o cudownych właściwościach kaszy jaglanej, lecz omawia dziesiątki innych produktów. Jako autor jaglanego detoksu wskazuje przede wszystkim, że kasza jaglana ma właściwości zasadotwórcze i zawiera cenne składniki: witaminy B, lecytynę, wapń, fosfor, potas, żelazo i krzem. Kasza ta jest polecana w chorobach trzustki, wątroby, jelit i nerek, a także przy wyziębieniu organizmu (kasza jaglana jest dobrym lekarstwem na katar). Ważna wskazówka: należy ją jadać z dobrym tłuszczem, co pozwoli na pełne przyswojenie witamin.

Na kartach książki autor nie szczędzi nam innych cennych informacji. Omawia poszczególne narządy w organizmie człowieka, ich mocne i słabe strony. Np. pisze, że „spożywając regularnie lekkostrawną  i odżywczą kolację, macie wielki wpływ na regenerację wątroby oraz oczyszczenie krwi z toksyn.” Podpowiada, jakie herbaty mają korzystny wpływ na wątrobę czy żołądek. Omawia tłuszcze cenne w diecie współczesnego człowieka. I zaleca, by jak najczęściej celebrować jedzenie, zamiast zjadać posiłki w pośpiechu.

Po co ten detoks?

Marek Zaremba zachęca nas wszystkich do przeprowadzenia na sobie i bliskich jaglanego detoksu. To autorski, tygodniowy program oczyszczania organizmu, przetestowany  na tysiącach uczestników. Polega na piciu i jedzeniu określonych, świeżo przyrządzanych potraw. Po co? By odtruć organizm i przywrócić mu równowagę kwasowo-zasadową.

Autor przedstawia nam szczegółowy, tygodniowy jadłospis i podaje wszystkie przepisy. To dania interesujące i bardzo kolorowe, czasem nieco egzotyczne, a zawsze pełne przypraw oraz zdrowych i prostych składników. Każdy przepis jest opatrzony ładnym zdjęciem gotowej potrawy.

Co ważne dla osób z celiakią i na diecie bezglutenowej – cały program jaglanej diety oczyszczającej jest oparty na naturalnie bezglutenowej kaszy jaglanej i innych bezglutenowych składnikach. Detoks jaglany jest tak prosty do przeprowadzenia, że bez kłopotu można go stosować w normalnym tygodniu pracy czy na urlopie, a nawet podczas krótkiej delegacji służbowej. Nie wymaga specjalistycznych urządzeń kuchennych ani drogich składników. I myli się ten kto sądzi, że jaglany detoks polega na ciągłym jedzeniu kaszy jaglanej. Zdziwicie się, że często nawet nie wyczuwacie smaku kaszy w wielu daniach!

Apetyczne dania

„Jaglany detoks” ma bardzo kolorową szatę graficzną, znakomite zdjęcia, świetny papier – jest po prostu znakomicie wydany, dzięki czemu korzystanie z książki jest tym bardziej przyjemne. Przepisy Marka Zaremby są fenomenalne, czasem zaskakujące, zawsze apetyczne. I zawsze się udają. Zapewniam. Ponieważ są bardzo proste, trudno tu cokolwiek zepsuć….

Mam tu kilku faworytów. Polubiłam zupę buraczano-kokosową, zupę pomidorowo-paprykową, kaszę jaglaną z paprykowym pesto, jaglany słoik zdrowia, kaszę jaglaną z pietruszkowym pesto i pieczona papryką, jaglany hummus z burakiem, jaglane burgery z pieczonego buraka i marchewki, roladki drobiowe z jarmużem oraz jaglane ciasteczka i  zielone detoks curry z łososiem.

Przyznam, że część tych dań serwuję gościom jako egzotyczny zamiennik schabowych i rosołu. Wszystkim smakuje, ale chwalą również wizualną stronę kuchni według Marka Zaremby. Jego potrawy są niezwykle kolorowe, a przez to jeszcze bardziej zachęcające (widać to również na świetnych zdjęciach potraw, zamieszczonych w Jaglanym detoksie).

No, bezglutenowe dzieci nie dadzą się pewnie skusić na wszystkie potrawy Jaglanego detoksu, ale na pewno warte polecenia są pyszne zupy-kremówki (u nas dzieci je jedzą) czy roladki z jarmużu.

Potrzeba ruchu

Słusznie wskazuje Zaremba, że żadna, nawet najzdrowsza dieta nie zagwarantuje pełni zdrowia, jeśli nie wzbudzimy w sobie pragnienia ruchu. Dlatego podczas jaglanego detoksu, ale i na co dzień, warto zafundować sobie przynajmniej spacer. Dzięki temu będzie można w pełni odczuć, jak bardzo dieta i zdrowy styl życia mają wpływ na wygląd oraz samopoczucie.

Cieszę się, że ta książka zagościła w moim bezglutenowym domu. Naprawdę mam dużą przyjemność w wertowaniu kartek, przeglądaniu przepisów i czytaniu cennych wskazówek. Dlatego z przyjemnością zanoszę kolejne egzemplarze w prezencie przyjaciołom i znajomym. Gdy ktoś mnie pyta, czy na sobie przeprowadziłam detoks, z czystym sumieniem odpowiadam twierdząco. Przez ponad tydzień stosowałam dietę Marka Zaremby. Przyznam, że chodziłam ciągle syta i podekscytowana nowymi smakami. W codziennym menu brakowało mi jednak białka zwierzęcego, które na co dzień, w połączeniu z porządną porcją warzyw, jest bardzo ważnym składnikiem mojej diety. Wręcz fizycznie odczuwałam zbyt małą ilość ryb i mięsa, a zbyt dużą ilość węglowodanów (mimo, że były to zdrowe węglowodany). Dziś już nie stosuję detoksu, ale większość przepisów z tej książki na stałe włączyłam do codziennego lub odświętnego menu.

(*) Marek Zaremba. Jaglany detoks. Wydawnictwo Pascal, Bielsko-Biała 2015.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*