W aptece kupował środki przeciwbólowe i uspokajające

636
Grób Katarzyny Ś. i małego Maksa utonął w kwiatach Fot. ama

Choć to wciąż jedna z hipotez, śledczy coraz bardziej skłaniają się ku takiej wersji wydarzeń, że 27-letni Łukasz K. najpierw zabił swoją narzeczoną i synka, a później popełnił samobójstwo. W sobotę na cmentarzu parafialnym w Borku Wielkopolskim odbył się pogrzeb 23-letniej Katarzyny Ś. i ich wspólnego synka Maksa. Grób tonął w kwiatach.

Przypomnijmy, że makabryczną prawdę odkryto we wtorek, 24 stycznia. Brat Łukasza K. zgłosił się na policję, zaniepokojony tym, że nie może skontaktować się z jednym z najbliższych członków swojej rodziny. W mieszkaniu w jednym z bloków przy ul. Górnej w Gostyniu znaleziono ciała całej trójki.

Katarzyna Ś. i mały Maks leżeli w pokoju: ona w łóżku, a dziecko w łóżeczku. Mężczyzna natomiast powiesił się w łazience. Niepokojące było również to, że podczas gdy zawsze w mieszkaniu młodzi mieli w ciągu dnia odsłonięte rolety, tym razem były one opuszczone.
23-latka pochodziła w gminy Borek Wielkopolski. Właśnie tam, wraz z dzieckiem, spoczęła w grobie. W niedzielne popołudnie ludzie spacerowali po miejscowym cmentarzu. Spoglądali na grób matki i dziecka, na kwiaty i położoną wśród nich maskotkę.

Ogromna tragedia. Jej osobiście nie znałam. Skojarzyłam, o kogo chodzi, gdy już później, po tym, co się stało, zobaczyłam jej zdjęcie.
Ale znam jej rodzinę. To porządni ludzie, współczuję im bardzo
– ubolewa kobieta, która przyszła odwiedzić grób swoich bliskich, a przy okazji podeszła też do mogiły Katarzyna Ś. i Maksa.

Tajemnicę zabrali ze sobą do grobu – dodaje po chwili namysłu.

Na facebookowym profilu Katarzyny Ś. pojawiła się adnotacja: „In memoriam. Mamy nadzieję, że osoby, które kochały Kasię, znajdą pocieszenie, odwiedzając jej profil i wspominając ją.” Kobieta była dość aktywna na facebooku, również w ostatnim czasie.

Jeszcze w połowie stycznia udostępniła za jego pośrednictwem zdjęcia i wpis znanej trenerki fitness Ewy Chodakowskiej, a także wpis związany z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Wcześniej chętnie publikowała zdjęcia swojego syna, czy to witając nowy rok, czy też czekając na bożonarodzeniowe święta. Patrząc na zamieszczane tam jeszcze niedawno zdjęcia Maksa, mamy z dzieckiem, ojca z chłopczykiem czy też całej trójki, aż trudno uwierzyć, że wkrótce za drzwiami ich mieszkania rozegra się taki dramat.

Ich ciała trafiły do Zakładu Medycyny Sądowej w Poznaniu. W miniony czwartek odbyły się sekcje zwłok. Co do mężczyzny prokuratura ma prawie pewność, że była to śmierć samobójcza. Łukasz K. powiesił się w łazience. Są natomiast pewne rozbieżności co do czasu jego śmierci.
Biegły ocenił 24 stycznia, że 27-latek mógł nie żyć już od dwóch dni, tymczasem jeden ze świadków zeznał, że dzień wcześniej widział go jeszcze wieczorem, w okolicach godziny dziewiętnastej. Anna Maćkowiak

Cały artykuł w 5. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*