Byliśmy świadkami pięknego widowiska

76
Fot. mac

Z Ove Fundinem, pięciokrotnym mistrzem świata na żużlu, rozmawiają Jakub Gralik i Mariusz Cwojda

Miło spotkać pana w zdrowiu i dobrej kondycji. Która to jest pana wizyta w Lesznie?
Siódma lub ósma, nie liczę. Zawsze chętnie odwiedzam Polskę. W Lesznie byłem na wszystkich finałach drużynowego Pucharu Świata. Wcześniej przyjeżdżałem jako zawodnik. Ostatni raz na zawodach zorganizowanych dla żużlowych weteranów. Do Leszna przyjechali wtedy mistrzowie sprzed lat: Ivan Mauger, Barry Briggs, Zenon Plech. Świetna impreza. Dzisiaj spotkałem Jurka Szczakiela.

Szwecja zdobyła srebrny medal. Za pana czasów byłaby faworytem
Kiedyś byliśmy mocni. W Polsce zdobyłem brązowy medal DMŚ. Jeździliśmy we Wrocławiu. Ja miałem dwa defekty. Polska wygrała z dużą przewagą punktową. Później jeszcze raz miałem finał DMŚ w Polsce, ale nie we Wrocławiu tylko w Rybniku. Dostaliśmy lanie i bez medalu wracaliśmy do domu. Polska wtedy była bardzo mocna. Tak samo dobra, a może jeszcze lepsza niż obecnie. Finał w tym roku również zasłużenie wygrali Polacy.

Wspomina pan swoje starty, jakby to było wczoraj
Jeszcze nie jestem taki stary. Mam 84 lata (śmiech). Coś trzeba robić, więc czytam książki, uprawiam sport, kocham swoją rodzinę. Ostatnio przypomniałem sobie swoje największe osiągnięcia. Wiedziałem, że dziennikarze mogą mnie o to zapytać, więc nie chciałem zawieść. Jak to mówią, odrobiłem lekcje i jestem przygotowany. Tak się składa, że miałem trzy finały „drużynówki” w Polsce i dwukrotnie kończyłem zawody w strefie medalowej.

Powiedział pan, że uprawia sport, czy się przesłyszałem?
Nigdy nie miałem kłopotów z nadwagą i tak już pozostało po zakończeniu kariery. To jest genetyczne, odziedziczyłem po rodzicach. Lubię ruch i świeże powietrze. Moją drugą miłością jest gra w golfa. Pierwszą, wiadomo – speedway.

Jest pan zaskoczony wynikami DPŚ w Lesznie?
W żadnym wypadku – zwyciężył faworyt. Cieszę się, że młoda szwedzka drużyna walczyła do końca o złoto i deptała po piętach gospodarzom. Słabo wypadły dwie pozostałe drużyny. Polska odjeżdża konkurentom. Posiada najlepsza ligę, stadiony i pieniądze. Pozostałe krają w porównaniu z Polską wyglądają słabo. A szkoda, bo traci na tym sport żużlowy w szerszym aspekcie. Jako dyscyplina sportu, która potrafi przyciągnąć na stadion tłumy kibiców. Leszno jest świetnym przykładem. Byliśmy świadkami pięknego widowiska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*