Chcą odzyskać grunt zabrany pod drogę

214
Leszczyniacy Janina i Roman Tomowiakowie przy swojej posesji w Gronowie Fot. ama

Janina i Roman Tomowiakowie z Leszna mają żal do samorządu. Chodzi o fragment należącej do leszczynianki posesji u zbiegu ul. Gronowskiej, Sądowej i Kresowej. Zdaniem państwa Tomowiaków zabrano bez ich wiedzy część należącego do nich prywatnego gruntu na drogową inwestycję. Lucyna Gbiorczyk z biura prasowego Urzędu Miasta Leszna wyjaśnia, że wytyczając drogę zasugerowano się jej wcześniejszym śladem, co było niewłaściwe. Miasto chce wypłacić leszczyniance rekompensatę za grunt, przez który przebiega ta droga.

W 2007 r., po śmierci swojego brata moja żona przejęła posiadłość przy ul. Gronowskiej. Już wcześniej widzieliśmy, że trwa tam budowa drogi, a inwestycja częściowo zahacza o nasz teren. Zacząłem interweniować w mieście, ale ponieważ poważnie zachorowałem, sprawa zeszła na dalszy plan – relacjonuje Roman Tomowiak.

Gdy wrócił do zdrowia, postanowił dokończyć sprawę gruntu. Pokazuje nam pisma będące dowodem na korespondencję z samorządem. W maju tego roku w leszczyńskim urzędzie odbyło się spotkanie ugodowe, na którym obecni byli państwo Tomowiakowie oraz urzędnicy. Rzecz rozbijała się o fragment gruntu od ul. Gronowskiej i kolejny, większy, zlokalizowany w rejonie ul. Kresowej. W notatce będącej pokłosiem spotkania leszczynianka przedstawiła swoje żądania finansowej rekompensaty za zajmowanie i zniszczenie części jej nieruchomości, a także uregulowania stanu prawnego wspomnianego terenu.

[…]

Owszem, od strony Gronowskiej zrobiono korektę, ale od Kresowej sprawa nie jest uregulowana, choć już wcześniej sygnalizowaliśmy problem – twierdzi Janina Tomowiak. – Postawiliśmy słupki i odgrodziliśmy to, co nasze. Skoro ktoś kiedyś popełnił błąd i zabrał część naszej nieruchomości pod drogę, powinno się naprawić błąd.

Obecnie sytuacja wygląda tak, że przy posesji pani Janiny, w rejonie ul. Kresowej na łuku dość ruchliwej drogi, na asfalcie stoją słupki. Można odnieść wrażenie, jakby cały czas trwała tu jakaś inwestycja. Część asfaltu jest bowiem odgrodzona od reszty ulicy biało-czerwoną taśmą. Nie jest to bezpieczne dla poruszających się tą drogą kierowców, którzy jadąc od strony Gronowskiej w Kresową, mają do pokonania łuk.

Nie mieliśmy innego wyjścia i musieliśmy odgrodzić teren, bo jeżdżące samochody niszczyły teren naszej posesji. Chcieliśmy obsadzić jej obrzeża tujami, ale nie możemy tego zrobić, skoro sprawa nie jest załatwiona. Zresztą chcemy oddać ją do sądu – dodaje Janina Tomowiak.

Lucyna Gbiorczyk z biura prasowego UM Leszna deklaruje, że miasto jest zainteresowane polubownym załatwieniem sprawy.

W tegorocznym budżecie nie mamy już na to środków, natomiast w przyszłorocznym zabezpieczymy fundusze na to, by mieszkance Leszna wypłacić rekompensatę za jej prywatny teren, po którym przebiega droga. Została już ona o tym poinformowana – kończy Lucyna Gbiorczyk. Anna Maćkowiak

Cały artykuł w 42 numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*