Chórzystka, podolożka, kabareciarka, miłośniczka górskich wypraw

49
Fot. arch

Kobieca natura podobno zmienną jest. Ale jednocześnie bardzo bogatą. Już wkrótce Międzynarodowy Dzień Kobiet. Postanowiliśmy wykorzystać ten moment i przedstawić sylwetki kilku pań, które mają ciekawe zainteresowania. Oprócz tego, że potrafią oddać swoje serce pracy i codziennym domowym obowiązkom, znajdują również czas na pielęgnowanie swoich pasji. Albo mówią wprost: kiedy obowiązków w domu ubyło, postanowiły wrócić do zainteresowań sprzed lat.

Kiedy córka była już na studiach, a syn zdał maturę, leszczynianka Małgorzata Herman uznała, że teraz będzie miała aż nadmiar wolnego czasu. Powiedziała sobie: „Jak czegoś nie zacznę robić, to chyba zwariuję.” A przecież nie samą pracą żyje człowiek i pani Małgorzata z ręką na sercu przyznaje, że ci, którzy od świtu do zmierzchu zajmują się tylko nią, nie czują się chyba do końca spełnieni. Człowiek musi mieć jakąś odskocznię. Nieważne, czy jest to ekstremalne hobby czy też manualne robótki.

W każdym razie mnie czegoś zaczęło brakować – dodaje leszczynianka.

Dlatego kilka lat temu postanowiła wrócić do swojej wielkiej pasji, jaką jest śpiewanie. Tak naprawdę z muzyką nigdy nie wzięła rozbratu, nawet przez pewien czasu uczyła tego przedmiotu w szkole podstawowej. Przez lata jednak większość czasu poświęcała wychowaniu dzieci i pracy.

Zaczęło się w dzieciństwie, gdy dostałam od mojej babci pianino. Nauczyłam się grać. Uwielbiałam muzykę poważną – wspomina pani Małgorzata.

Trzy lata temu zapytała leszczyniankę Annę Śródę, nauczycielkę, wykładowczynię w Państwowej Wyższej Szkle Zawodowej i prowadzącą kilka zespołów muzycznych, czy mogłaby dołączyć do zespołu wykonującego muzykę gospel. Była wczesna wiosna. Nowe wyzwanie chciała podjąć od września, ale pani Ania namówiła ją na nietypową muzyczną przygodę od zaraz.

Kamila Andrzejewska-Majchrzak z Leszna to twarda kobieta. Na wysokogórskim szlaku niejeden mężczyzna by za nią nie nadążył. Zawsze stawiała na aktywność fizyczną i często można ją spotkać na biegowych imprezach, nie tylko w regionie. Od dziecka pasjonowały ją również góry, w tym te najwyższe, na różnych kontynentach.

Zaczęło się jednak od karate i to właśnie podczas jednego z obozowych wyjazdów związanych z uprawianiem tej dyscypliny, pokochała wysokogórskie wspinaczki. Na swoim „koncie” ma zdobyte takie szczyty jak europejski Mount Blanc, afrykańskie Kilimandżaro czy McKinley na Alasce.

Każda wysokogórska wyprawa wymaga przygotowania kondycyjnego, jednak pani Kamila nie musi o nie dbać w jakiś szczególny sposób. Generalnie jest zakochana w sporcie i od czasu do czasu zaczyna pałać miłością do kolejnych ekstremalnych sposobów spędzania wolnego czasu. Jednym z nich stały się skoki spadochronowe czy nurkowanie. Choć zdarza się, że zwłaszcza podczas wysokogórskich wypraw serce zaczyna jej bić zdecydowanie szybciej. Szczególnie w jej pamięci pozostanie wejście na McKinley.Anna Maćkowiak

Cały artykuł w 9. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*