Drożeje żywność. Ceny masła z kosmosu

311
Nawet w dyskontach coraz częściej szukamy tańszych zamienników Fot. arch

Z tym masłem to chyba oszaleli– denerwuje się klientka jednego z leszczyńskich dyskontów spożywczych.

Nie tylko ona jest zaskoczona ceną masła, która podczas tegorocznych wakacji radykalnie poszybowała w górę. Podwyżkę odczuli wszyscy Polacy, a taniego masła nie znajdziemy już nigdzie. W odpowiedzi na sytuację w marketach pojawiło się więcej tańszych, udających masło, zamienników. Przykładowo w taniej „osełce” zawartość tłuszczu zwierzęcego wynosi tylko 15%, reszta to miks tłuszczów roślinnych. W dobrym maśle zawartość tłuszczu zwierzęcego przekracza 80%. Nie pozostaje nic innego jak wnikliwie czytać etykiety masłopodobnych produktów, szczególnie te z napisem: „promocja”, bo nasza oszczędność może okazać się pozorna.

Co sprawiło, że za 250 gramów masła płacimy ponad 5 zł, choć jeszcze do niedawna kosztowało niewiele ponad 3 zł? Jak podaje Agencja Rynku Rolnego, od czerwca 2017 r. ceny masła u głównych światowych eksporterów osiągają rekordowo wysoki poziom. W Unii Europejskiej w drugim tygodniu lipca br. producenci uzyskiwali przeciętnie za ten artykuł 5,75 euro za kilogram, czyli o 89% więcej niż w analogicznym okresie 2016 r. Przykładowo w Oceanii na początku lipca br. masło było dwa razy droższe niż rok wcześniej, a w USA – zdrożało o 13%.

W czerwcu i na początku lipca unijne, w tym krajowe, ceny masła osiągnęły historycznie najwyższy poziom. W Polsce zakłady mleczarskie objęte monitoringiem Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej MRiRW w drugim tygodniu lipca 2017 r. masło w blokach zbywały po 21,51 zł/kg, o 64% drożej niż przed rokiem – czytamy w raporcie Agencji Rynku Rolnego.

Jak wyjaśnia dr inż. Michał Szaryk, ekonomista z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej im. Jana Amosa Komeńskiego w Lesznie, masło podrożało z dwóch powodów. Pierwszym jest wzrost popytu na tłuszcze mleczne, głównie w Stanach Zjednoczonych.

Widać, że Amerykanie przerzucili się z margaryny na masło. Dlaczego tak się stało? Niektórzy sugerują, że prawdopodobnie firmy produkujące margaryny straciły kontrakty i dlatego tłuszcze roślinne zostały zastąpione zwierzęcymi. To oznacza wzrost eksportu masła i śmietany z UE do Ameryki. Przy tej okazji należy wspomnieć, że w ostatnich dwóch, trzech latach zauważalne było w Europie osłabienie koniunktury na rynku mleczarskim. Ceny mleka spadały, co pociągało za sobą ograniczenie hodowli bydła mlecznego. Konsumpcja też się zmniejszała – tłumaczy dr inż. Michał Szaryk.

Jednym słowem – produkowano mniej mleka i nagle, kiedy masło stało się wręcz pożądane, ceny idą w górę. Dobrzy gracze na światowych rynkach skutecznie potrafią dodatkowo nakręcać taką sytuację. Jak zauważa ekonomista, w ostatnim czasie koniunktura na europejskim rynku mleczarskim nieco się poprawiła, ale za wcześnie na radość.

Dane pokazują, że produkcja mleka w UE będzie nieznacznie niższa niż przed rokiem – tłumaczy.

Popyt na masło rośnie także z powodu mody żywieniowej. Masło jest dziś promowane jako produkt naturalny w przeciwieństwie do przetworzonych tłuszczów roślinnych.

Czy to oznacza, że masło nadal będzie drożeć? Niektórzy w obawie przed windowaniem cen zastanawiają się nad zrobieniem większych zapasów.

Ceny powinny się powoli stabilizować. Istnieje pojęcie bariery popytu. Konsumenci w końcu zareagują na rosnące ceny masła i zaczną sięgać po tańsze substytuty – zapewnia Michał Szaryk.

Z danych GUS za czerwiec 2017 roku dotyczących cen żywności w Polsce wynika, że najbardziej podrożały tłuszcze zwierzęce oraz ryż. Konsumenci płacili też więcej za owoce (konsekwencja przymrozków), mięso wołowe, cielęce i wieprzowe. Poszła w górę także cena pieczywa, czekolady, ryb i owoców morza. Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej ocenia, że w najbliższych miesiącach ceny żywności nadal będą pozostawały na poziomie wyższym niż przed rokiem. W lipcu br. ceny towarów i usług konsumpcyjnych w porównaniu do analogicznego okresu w 2016 roku wzrosły o ponad 1,5%. Karolina Bodzińska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*