Na emeryturę się nie wybieram

106
fot. mac

Nie chcę, aby zabrzmiało to nieskromnie, więc napiszę ogólnie. Okazuje się, że leszczyńscy radni czytają lokalną prasę i czasami potrafią pójść na kompromis. Przy okazji zmiany nazw ulic przeszły bowiem obie propozycje poetów na patronów: Szymborskiej i Herberta, choć początkowo radni PiS mieli duże obiekcje wobec noblistki. Rozsądnie odłożono też o miesiąc decyzję, co zrobić z pomnikiem „wdzięczności” Armii Czerwonej. Jego los jest raczej przesądzony, lecz szef klubu PiS zaproponował, aby zastanowić się, co dalej z tym miejscem. I podchwycił pomysł z mojego felietonu, aby stworzyć pomnik ofiar komunizmu.

Ostatnio leszczyńscy radni muszą debatować nad sprawami politycznymi narzuconymi przez IPN, co jest konsekwencją ustawy zakazującej propagowania symboli komunizmu i innych totalitaryzmów. Stąd konieczność zmiany nazw kilku ulic w mieście, a także postulat likwidacji tzw. pomnika wdzięczności Armii Czerwonej, wyzwalającej lub – jak kto woli – przejmującej w styczniu 1945 roku nasze miasto. W sprawie zmiany ulic wątpliwości dotyczyły m.in. Leona Kruczkowskiego, którego dorobku literackiego próbował bronić na sesji radny Ryszard Hayn, polonista i były milicjant.

Na niewiele to się zdało, natomiast skuteczna okazała się propozycja innego byłego radnego lewicy, a od niedawna PO – Grzegorza Rusieckiego. Zawnioskował o zamianę kolejności głosowania uchwał w sprawie patronów ulic. Dzięki temu przytomnemu fortelowi akceptację radnych zyskały zarówno ulica Wisławy Szymborskiej (za L. Kruczkowskiego), jak i propozycja PiS, by zamiast milicjanta Zygmunta Schaeffera patronem innej ulicy na Zatorzu został Zbigniew Herbert, też poeta, podobno konkurent Szymborskiej do Nagrody Nobla.

Co prawda swoje obiekcje wobec noblistki przypomniał radny PiS Adam Kośmider (że po II wojnie opłakiwała Stalina i podpisała list przeciw polskim biskupom), jednak arytmetyka wzięła górę nad polityką i poetka z Krakowa, urodzona koło Kórnika, została patronką ulicy. Swoją drogą radny Kośmider znacznie nam się zradykalizował w poglądach i uaktywnił politycznie, co niektórzy wiążą z jego obecnym miejscem pracy. Przypomnę, iż zamienił współzarządzanie prywatną spółką handlującą prosiakami z Duńczykami na posadę jednego z szefów państwowej spółki – Hodowli Zarodowej Zwierząt Żołędnica.

W sprawie pomnika „wdzięczności” niespodziewanie rozsądek wykazał przewodniczący Rady Miejskiej Leszna i szef klubu PiS Sławomir Szczot. Zawnioskował o odesłanie projektu uchwały do komisji, by opracować koncepcję, co dalej zrobić z miejscem, gdzie znajduje się pomnik ku czci czerwonoarmistów. I przy okazji rzucił pomysł, który tydzień temu i ja zaproponowałem, by u zbiegu ulic: Lipowej i Starozamkowej postawić pomnik ofiar komunizmu. Ja dałem jeszcze alternatywę – pomnik ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej, ale – jak podejrzewam – przewodniczący Szczot woli po raz kolejny nie „palić” tego tematu. Dość już się nasłuchał złośliwości pod swoim adresem.

Tak na marginesie – na Facebooku jeden z adwersarzy, niejaki Tomasz Szymański, za taką propozycję wyzwał mnie od KODomitów i radził przejść na emeryturę. Dziękuję, ale nie skorzystam. Nie będę co niektórym sprawiał aż takiej przyjemności…
Robert Lewandowski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*