Finasowa klapa na festiwalu reggae

119
I edycja festiwalu ( na zdjęciu) była udana. Natomiast w 2016 roku zawiodła frekwencja, głównie z powodu pogody fot . kab

Po pięciu miesiącach od złożenia interpelacji w sprawie kosztów organizowanego przez Centrum Kultury i Rekreacji we Wschowie „Burning Sun Festival 2016” radny Krzysztof Grabka otrzymał odpowiedź. Wynika z niej, że koszty organizacji imprezy przewyższyły wpływy o 601 tys. zł. Tymczasem na organizację festiwalu samorząd zabezpieczył w ubiegłorocznym budżecie zaledwie 300 tys. zł. W konsekwencji, aby pokryć niezaplanowane koszty, organizatorzy skorzystali z debetu w wysokości 400 tys. zł.

Koszty poniesione na organizację festiwalu to 661 tys. zł, a wpływy, jakie osiągnięto ze sprzedaży biletów, 60 tys. zł. Koszty zatem przewyższyły wpływy o 601 tys. zł – poinformował radnych Krzysztof Grabka.

Przypomnijmy, że festiwal reggae to duża impreza z czołowymi gwiazdami tego gatunku muzycznego. Przez wiele lat taki festiwal odbywał się w Sławie, a organizował go Piotr Kokorniak, ówczesny dyrektor Sławskiego Centrum Kultury i Wypoczynku. Kiedy Kokorniak objął stanowisko dyrektora wschowskiego CKiR, postanowił zorganizować festiwal reggae w gminie Wschowa. Pierwsza edycja Burning Sun miała miejsce w 2015 roku i okazała się strzałem w dziesiątkę. Na Kacze Doły w ślad za gwiazdami przyjechały tłumy miłośników jamajskich rytmów. Było fantastyczne miasteczko festiwalowe, a przy okazji zorganizowano festiwal food trucków. Niestety, ubiegłoroczna impreza, przynajmniej pod względem finansowym, okazała się klapą.

Rzeczywiście zaciągnęliśmy debet w wysokości 400 tys. zł. Spłacamy go zgodnie z harmonogramem i spłatę zakończymy w czerwcu. Miałem prawo do zaciągnięcia tego zobowiązania – zapewniał radę Piotr Kokorniak, dyrektor CKiR we Wschowie.

Kokorniak, który ma wieloletnie doświadczenie w organizacji imprez o tak dużym rozmachu, tłumaczył radzie jak wyglądają kulisy organizacji imprez muzycznych. Podkreślał też, że w ubiegłym roku zawiodła aura.

Aby sponsorzy weszli w dany projekt, muszą najpierw coś zobaczyć. W związku z tym festiwal miał swój rozmach. Trwał 3 dni i wystąpiły na nim 33 zespoły. Niestety, pogoda popsuła nam szyki. Bilety sprzedawaliśmy drogą internetową, ale wszyscy wiemy, że bilety najczęściej kupuje się w dniu rozpoczęcia festiwalu i właśnie na to liczyliśmy. Sprzedaliśmy łącznie około 300 karnetów – mówił dyrektor CKiR.
Po upublicznieniu kosztów imprezy radny Krzysztof Owoc chciał wiedzieć, czy wobec dyrektora Kokorniaka zostaną wyciągnięte konsekwencje? Z kolei Paweł Giezek, wiceprzewodniczący rady, wyliczał jak wiele inwestycji można wykonać za 600 tys. zł.

Albo inwestujemy w festiwale albo w ścieżki rowerowe – grzmiał Giezek.

Nie znalazł jednak zrozumienia wśród kolegów. Przeciwko takiemu stawianiu sprawy protestował radny Owoc:

Organizacja festiwali i budowa dróg powinny być realizowane równolegle, bo przecież chodzi o zrównoważony rozwój. Nie można stawiać sprawy „albo – albo”. Musimy po prostu wyciągnąć wnioski na przyszłość i mądrzej oglądać każdą złotówkę.

Audytor, który przyglądał się finansom festiwalu na komisji kultury i oświaty, stwierdził, że organizator przeszacował wpływy z biletów. Rzeczywiście sprzedało ich się zdecydowanie mniej niż zakładano. Warto jednak nadmienić, że bilety – zważywszy na nazwiska muzyków i rangę zaproszonych zespołów – wcale nie były drogie. Karolina Bodzińska

Cały artykuł w 11. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*