Genetyka kluczem do sukcesu hodowlanego

21
Fot. arch

Hodowla trzody chlewnej nie zawsze przynosi takie zyski, jakie powinna. Choć koszty produkcji są wysokie, a zyski niestabilne, to na tuczu można wciąż sporo zarobić. Trzeba jednak przestrzegać rad doradców i nie kierować się fałszywie rozumianymi oszczędnościami. Na sukces składają się głównie: dobry materiał genetyczny, odpowiedni tucz i optymalna struktura stada.

Dr Stanisław Niemyjski, prezes spółki Choice Genetics Polska z Leszna, czołowej firmy genetycznej w Polsce, podkreśla, że wybór odpowiedniej genetyki, najlepiej całego programu genetycznego, ma kluczowe znaczenie we współczesnej hodowli świń. Zaawansowane genetycznie zwierzęta dają gwarancję określonego poziomu wyników hodowlanych oraz dopasowania ich do celów produkcyjnych. Choice Genetics ma fermy badawcze na czterech kontynentach, prowadzi badania naukowe na populacji kilkudziesięciu tysięcy świń i konsekwentnie udoskonala zwierzęta.

Jeśli chodzi o ofertę knurów, to w zależności od celów produkcyjnych oraz specyfiki posiadanych klientów, każdy producent trzody znajdzie ofertę dla siebie. Posiadamy knury z myślą o produkcji mięsa przemysłowego, jak P76,gdzie bardziej liczy się ekonomika produkcji. Knur ten rośnie do wagi 115 kg w 148 dni i zapewnia mięsność na poziomie 63 proc. Posiadamy również knury idealne do produkcji mięsa kulinarnego, jak Pietrain, o niskim otłuszczeniu mięsa, wybitnej konformacji i wyrębach głównych – tłumaczy prezes Niemyjski.

Choice Genetics od dziesięcioleci udoskonala genetykę zwierząt. Knura P76 wprowadzono na rynek w 1972 r., ale od tego czasu firma znacząco poprawiła jego wyniki hodowlane. Obecnie na rynek polski wprowadzany jest knur EBX, który w USA jest liderem pod względem wskaźnika wykorzystania paszy. Firma wdrożyła również komputerową, bardzo precyzyjną i wielowymiarową, analizę jakości nasienia, dzięki czemu sprzedaje te o maksymalnym stopniu płodności.

Patrzymy na rynek, widzimy kontekst ekonomiczny produkcji i szukamy najlepszych rozwiązań oraz innowacyjnych technologii badań. Jesteśmy pierwszą firmą na świecie, która w 2012 r. wdrożyła skanowanie tusz zwierząt metodą tomografu komputerowego. Potrafimy dzięki niej dokonywać szybszego postępu genetycznego – zapewnia Stanisław Niemyjski.

Hitem sprzedażowym Choice Genetics pozostaje loszka Naima, jedna z najpopularniejszych loch w Europie. Trafiła na rynek w 1994 r., ale to owoc doświadczalnej linii hodowlanej stworzonej już w 1982 r. specjalnie dla tego celu. Loszki te cechuje plenność, wysoka masa urodzeniowa i przeżywalność prosiąt, niskie koszty produkcji prosiąt (pobór paszy/prosię odsadzone) oraz długa użytkowość rozpłodowa. Hodowcy podkreślają także jej bezobsługowość i łatwe wyproszenia. Najlepsi według producenta osiągają wynik 31 prosiąt od lochy w roku.

W ostatnim okresie nasi genetycy kładą nacisk na poprawę umięśnienia tuszek linii czystych świń będących w programie rodzicielskim Naima. Wykorzystując najnowsze technologie intensyfikujemy selekcję świń pod względem wskaźnika wykorzystania paszy. Te innowacje poprawiają istotnie efektywność ekonomiczną produkcji świń – tłumaczy prezes Choice Genetics.

Hodowcy powinni zwracać bardzo dużą wagę na cechy macierzyńskie świń. Choć istotna jest plenność, to jednak najważniejsza nie jest liczba urodzonych prosiąt, ale ich masa urodzeniowa oraz opiekuńczość i zdolność matki do ich odchowania.

Nasze badania wskazują, że jeśli podniesiemy minimalną masę urodzeniową do 1,3-1,4 kg, to przeżywalność prosięcia wynosi 94 proc. Równie ważna jest cecha lochy związana z produkcją mleka, czyli liczba sutków funkcjonalnych. Mleczność ma kolosalne, wręcz strategiczne, znaczenie. Jeśli bowiem urodzi się więcej niż 12 prosiąt i będą one małe, a matka nie będzie miała wystarczającej ilości mleka, to powstaną duże straty w produkcji, a zwierzęta narażone będą na brak odporności – tłumaczy Stanisław Niemyjski.

Większość dostępnych materiałów genetycznych trzody chlewnej na rynku to zwierzęta wysokoprodukcyjne i długowieczne. Hodowcy kupują loszki i eksploatują je maksymalnie, bez żadnego planu remontowego, a nowe zwierzęta wprowadzają dopiero wtedy, kiedy są do tego zmuszeni i to w minimalnych ilościach. Każdy, kto hoduje świnie, musi sobie uświadomić fakt, że mamy do czynienia z żywymi organizmami, które się starzeją i chorują, więc trzeba je wymieniać, aby utrzymać dobry efekt ekonomiczny. Z doświadczenia leszczyńskiej firmy Choice Genetics wynika, że optymalny poziom brakowania trzody chlewnej to 45 proc. Tymczasem – według badań tej firmy – średni poziom brakowania w krajowych hodowlach wynosi poniżej 30 proc. kom

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*