Gry planszowe, karciane i bitewne to świetna alternatywa dla komputera

106
Fot. arch

W ten świat warto zanurzyć się po uszy. Kogo można tu spotkać? Groźnych wikingów, zabójcze czarownice, wilkołaki, smoki, strzygi, żołnierzy regularnych armii… Ale uwaga! Kto raz tam wdepnie przepadł na zawsze.

Świat gier jest bardzo zróżnicowany. Najprościej można podzielić go na gry na bitewne, planszowe i karciane. Ja jestem miłośnikiem tych pierwszych – mówi Mikołaj Śląski z sekcji gier bitewnych działającej w leszczyńskim Klubie Kwadrat.

Mikołaj zbliża się do czterdziestki i nie jest nowicjuszem. Fascynację grami zawdzięcza koledze ze studiów.

Odwiedziłem kiedyś Jędrzeja w domu, a tam ekipa grała w Warhammera, czyli fabularną grę fantasy. I kiedy raz zagrałem, nie umiałem już sobie odmówić. I tak świat gier towarzyszył mi przez dziesięć lat. Spotykaliśmy się regularnie nawet po studiach – relacjonuje Mikołaj Śląski.

Grupa przyjaciół zrobiła sobie przerwę na dwa lata. To był czas ożenków i rodzenia się dzieci. A że gry uzależniają, do spotkań wrócili i powołali do życia sekcję w Kwadracie.

Staramy się ograniczać mityngi wyłącznie do piątków. Kiedy apetyt rośnie, co dwa, trzy tygodnie gramy także poza klubem – mówi leszczyniak. – Do Klubu Kwadrat zapraszamy w każdy piątek o godz. 16.00. Wstęp wolny.

Gry bitewne to zabawa z dużym rozmachem i licznymi akcesoriami. Nie ma plansz lecz makiety, które rozkłada się na różnej wielkości stołach. Wymiary najmniejszej makiety to 125×125 cm. Różnej wielkości są także „ludziki” i sprzęty. Te większe figurki np. do Bolt Action mierzą 28 mm, we Flames of War używa się 15 milimetrowych figurek.

W Kwadracie gramy w gry oparte na II wojnie światowej, ale bitwy można toczyć w innych światach. Jeśli sięgniemy po Sagę, potyczki będą rozgrywać Wikingowie czy Brytowie. W Ogniem i Mieczem do boju wystawimy armie Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Szwecji, Kozaków, Tatarów czy Turków Osmańskich – wyjaśnia Mikołaj.

Zawsze lubił malować, miał do tego dryg, dlatego świat, w którym buduje swoją armię od podstaw bardzo mu odpowiada. Sam składa plastikowe figurki i samodzielnie je maluje. Wykonanie jednej armii to robota na kilkanaście godzin. Tacie chętnie pomaga przy pracy 6,5 roczna Gabrysia.

Gabrysia uwielbia ten świat, moja żona też czasami zagra z nami w Sagę – przyznaje. – Niestety, w sekcji nie mamy żadnych kobiet. Może tematyka im nie odpowiada? Zauważyłem, że paniom zdecydowanie bliższe są Gwiezdne Wojny. Na poznańskim Pyrkonie wśród graczy prowadzących bitwy 40% stanowiły kobiety.

Jedną bitwę rozgrywa się od kilku do kilkunastu godzin. Z kumplami gra się na luzie, ale kiedy leszczyniacy wyjeżdżają na turnieje, liczy się każdy milimetr, który zdobędzie własna armia i dlatego gracze nie rozstają się z linijkami. Średnia wieku graczy? 30 i 40 plus.

M. Śląski kompletuje swoje armie od wielu lat. Dziś ma grubo ponad tysiąc żołnierzy. Wraz z całym niezbędnym sprzętem zajmują ogromną szafę.

Jeśli ktoś chciałby wejść w nasz świat, na początek wystarczy jedna armia. Całkowity koszt to około 200 zł. Ktoś może powiedzieć, że dużo, ale przecież gry komputerowe czy na konsolę kosztują porównywalnie, a bez odpowiedniego urządzenia ich nie odpalimy – przekonuje Mikołaj Śląski.

Nie da się ukryć, że gra na żywo zawsze będzie biła na głowę grę wirtualną, bo chodzi o interakcję z żywym człowiekiem.
Karolina Bodzińska

Cały artykuł w 7. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*