Humor

108

Wieczór wigilijny. Cała rodzina gotowa, stół zastawiony. Przy stole jedno dodatkowe, puste miejsce. Nagle pukanie do drzwi.
– Kto tam?
– Strudzony wędrowiec. Czy jest dla mnie miejsce?
– Jest.
– A mogę skorzystać?
– Nie.
– Ale dlaczego?!
– Bo tradycyjnie musi być puste.

Świąteczny instynkt samozachowawczy podpowiada:
1. Kupić wszystkim swoim dzieciom jednakowe zabawki.
2. Kupić żonie i kochance jednakowe perfumy.

– Panie doktorze, mam problem…
– Słucham?
– Codziennie chodzę do sklepu i kupuję dwie flaszki wódki. Boję się, że jestem zakupoholikiem.

Przed meczem:
– Panie sędzio, mam do pana sprawę. Zaraz będzie grała ulubiona drużyna mojego męża. Chciałabym mu kupić ten mecz na urodziny…

Mały chłopczyk pyta kolegę:
– Jak myślisz, czy Święty Mikołaj istnieje?
– Oczywiście!
– A skąd wiesz?
– Bo rodzice nie kupowaliby mi takich głupich prezentów.

W sądzie:
– Jest pan oskarżony o dotkliwe pobicie poszkodowanego. Oskarżony, chce pan coś dodać?
– Nie, Wysoki Sądzie. Myślę, że mu to wystarczy.

Wędkarz nad brzegiem jeziora łowi ryby, a obok siedzi jego żona. On zarzuca wędkę i po chwili wyciąga buta. Zarzuca ponownie i wyciąga czajnik. Zaraz potem łowi młynek do kawy, radio, telewizor, fotel… Żona na to:
– Zenek, tam chyba ktoś mieszka…

Dworzec kolejowy, do informacji podchodzi podróżny i pyta:
– O której odjeżdża pociąg do Warszawy?
– Nie wiem.
– Ale jak to?! Tu jest informacja, pani powinna mnie poinformować.
– Więc pana informuję, że nie wiem.

U wróżki:
– Karty mówią, że pani mąż zginie śmiercią tragiczną.
– A czy zostanie mi to udowodnione?

– A my mamy w domu wszystko! – chwali się koleżankom mała Ala.
– Skąd wiesz?
– Bo jak tata przywiózł z delegacji gitarę, to mama powiedziała, że tylko tego brakowało.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*