Humor

79

W restauracji gość pyta kelnera:
– Czy macie dziką kaczkę?
– Nie, ale dla pana możemy rozwścieczyć domową.

Weterynarz dzwoni do Kowalskiej:
– Jest tu u mnie pani mąż z psem i prosi o uśpienie. Zgadza się pani na to?
– Oczywiście, psa może pan potem puścić wolno. Zna drogę do domu.

Sędzia na rozprawie rozwodowej:
– Postanowiłem przyznać pańskiej żonie 2 tysiące złotych miesięcznie.
– Świetnie, wysoki sądzie – odpowiada mąż. – Ja też od czasu do czasu dorzucę jej parę złotych od siebie.

– Dostałem dziś emeryturę i chyba zaszaleję.
– Jak?
– Włączę światło na pół godziny.

Sędzia do oskarżonego:
– Czy przyznaje się pan do winy?
– Nie, wysoki sądzie. Mowa mego obrońcy i zeznania świadków przekonały mnie, że jestem niewinny.

Rozmawiają dwie sąsiadki:
– Moja córka robi się coraz bardziej podobna do mnie.
– I naprawdę nie ma na to żadnej rady?

Matka z synem na spacerze. Mały chłopiec, widząc kota, pyta:
– Mamo, to jest kot czy kotka?
– Pewnie że kot, przecież ma wąsy.

Kowalska opowiada córce ze wzruszeniem:
– Twój ojciec kochał klęczeć u mych stóp…
– Co? Ja?! W życiu! – słychać z pokoju obok.
– Nie wtrącaj się – odkrzykuje żona. – Chyba wyraźnie mówię, że jej ojciec.

Dwaj policjanci mieli wypadek samochodowy – auto rozbite, oni potłuczeni. Jeden z nich, lekko otumaniony, mówi:
– Heniek, tak szybko na miejscu wypadku to jeszcze nie byliśmy.

Rozmowa koleżanek:
– Co mąż ci kupił na rocznicę ślubu?
– Widzisz to srebrne BMW na parkingu?
– Tak… Piękne…
– Kupił mi fartuszek takiego koloru.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBatalia o budżet
Następny artykułHoroskop

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*