Humor

44

– Doktorze, coś mnie kłuje w boku.
– To dobroć, zaufanie i współczucie.
– W jakim sensie?
– One zawsze bokiem wychodzą…

Na ulicy spotyka się dwóch znajomych:
– Dzisiaj jestem wyjątkowo zmęczony, a zamiast odpocząć, będę musiał wbić się w garnitur i iść do jakichś kretynów, bo żona przyjęła zaproszenie na wieczór.
– Ta, wiem, to my was zaprosiliśmy…

Ojciec do córki:
– Idź do sklepu po chleb.
– A dobre słowo, tatusiu?
– Internet odłączę!
– Już lecę!

Żona do męża:
– Znowu leżysz na kanapie.
– Dzięki temu zawsze wiesz, gdzie można mnie znaleźć.

Chłopak do dziewczyny:
– Musimy poważnie porozmawiać.
– No, wreszcie dorosłeś! Mów.
– Jak sądzisz, co jest silniejsze: rekin czy niedźwiedź?

Ojciec do syna:
– Jak tam postępy w szkole?
– W porządku. Kontrakt z piątą klasą przedłużony na następny rok.

W szpitalu lekarz pyta pacjenta:
– Czy nie odczuwa pan nudności?
– Nie, mam tu takie małe radyjko.

W księgarni:
– Poproszę coś do czytania.
– Coś lekkiego?
– Niekoniecznie, mam samochód przed sklepem.

Poniedziałek rano, szef pyta pracownika:
– Co masz takie czerwone oczy? Piłeś?
– Nie! Płakałem, bo brakowało mi pracy.

U lekarza:
– Panie doktorze, jak prasowałam ubrania, zadzwonił telefon, a ja odruchowo przyłożyłam żelazko do ucha.
– Ale dlaczego ma pani spalone też drugie ucho?
– Bo chciałam zadzwonić po karetkę…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*