Humor

57

Profesor na egzaminie:
– Mam tylko dwa pytania: jak ja się nazywam i z czego jest ten egzamin?
Studenci spojrzeli po sobie:
– A mówili, że z niego taki luzak!

– Tato, dzieci w szkole mi dokuczają, bo według nich pochodzę z mafijnej rodziny.
– Nie przejmuj się, synku. Jutro pójdziemy do szkoły i jakoś to załatwimy. Zrobimy tak, żeby wyglądało na wypadek…

Czwarta rano, żona wita w drzwiach mocno rozluźnionego męża:
– Człowieku, brak mi słów!
– I chwała Bogu!

Teściowa do zięcia:
– Skoro mnie tak nienawidzisz, to dlaczego postawiłeś moje zdjęcie na kominku?
– Żeby dzieci nie zbliżały się do ognia…

Mój dziadek ciągle narzeka, że koszty życia strasznie wzrosły w dzisiejszych czasach.
Mówi: “Pamiętam, kiedy byłem młody, mama mi dała 5 złotych na zakupy, a ja wróciłem do domu z pełną reklamówką – wędliny, mleko, chleb, ser, masło. A teraz? Wszędzie te lustra, te kamery!”

– Czy na kryzysie można zarobić?
– Oczywiście! Porsche robi kokosy na kryzysie wieku średniego.

Spotykają się dwie przyjaciółki. Jedna z nich mówi:
– Wiesz, mój syn ma trzy miesiące i już siedzi!
– Tak, a za co?

– Jak nazywa się okres, w którym kobieta ma różne zachcianki?
– Życie…

Mąż do żony:
– Kochanie, co chciałabyś na urodziny?
– Rozwód!
– Nie planowałem wydawać aż tyle…

W sądzie:
– Czy świadek wie, kto zabił ofiarę?
– Nie, wysoki sądzie.
– Czy świadek zdaje sobie sprawę, jaka jest kara za kłamstwo pod przysięgą?
– Znacząco mniejsza niż za morderstwo, wysoki sądzie.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*