Jerzy Kuciak od 15 lat prowadzi Domowe Muzeum Olimpijskie

54
Pan Jerzy z dumą prezentuje replikę złotego medalu zdobytego przez Anitę Wodarczyk na igrzyskach w Rio de Janerio Fot. Bogdan Ludowicz

Mam bardzo dobrą i wyrozumiałą żonę. Ona jest tu kustoszem – z uśmiechem, ale też pełną powagą zaznacza Jerzy Kuciak, oprowadzając gości po swoim królestwie.
Trudno się z nim nie zgodzić. Największy pokój w ich niewielkim mieszkaniu w bloku w Kościanie niemal w całości zaadoptowany został na potrzeby Domowego Muzeum Olimpijskiego. Na ścianach zawieszonych jest 15 dużych ram ze zdjęciami, na których widnieją olimpijczycy i ludzie sportu z gospodarzem lub członkami jego rodziny. Oprawione są też plakaty olimpijskie, a obok wiszą koszulki, numery startowe i autografy sportowców. Na rzędach komód leżą zaś stosy albumów, książek, folderów i różnych gadżetów o tematyce olimpijskiej. We wnętrzu szaf kolejne pamiątki, przede wszystkim kroniki dotyczące dokonań Klubu Olimpijczyka „Jantar” w Racocie, ale są też wycinki prasowe i zdjęcia.

Z rzeczy niezwiązanych ze sportem znajdziemy tam w zasadzie jedynie zajmujący centralne miejsce duży stół i krzesła. Gospodarze siadają przy nim do codziennych posiłków i podejmują swoich gości, a tych w placówce Jerzego Kuciaka było już naprawdę wielu. Odwiedziło go w sumie aż 43 znakomitych sportowców, w tym 23 medalistów olimpijskich (7 zdobywców złotych medali) oraz czterech wielokrotnych medalistów paraolimpijskich.

Najczęściej, bo aż siedmiokrotnie gościliśmy u nas Anitę Włodarczyk, z którą jesteśmy w przyjacielskich relacjach. Po raz ostatni była tu na początku października tego roku – mówi J. Kuciak. – Odebrała kolejne tomy fotoksiążek, czyli kronik z wycinkami prasowymi na jej temat, które specjalnie dla niej zbieram, opracowuję, a później wydaję w formie książki. Dla Anity powstało już w sumie 10 tomów takich fotoksiążek.

Pan Jerzy codziennie odwiedza punkt prasowy. Każdego dnia kupuje kilka gazet, a w czasie igrzysk czy innych ważnych zawodów nawet kilkanaście, w których znajdzie artykuły poświęcone olimpijczykom. Później w domu je wycina i segreguje.

Od lat poświęcam na to niemal całą niedzielę – zdradza kościanak. – Pracuję prawie od rana do wieczora. Rodzina wie, że tego dnia jestem bardzo zajęty i nie ma ze mnie wielkiego pożytku.

Zapytany o najcenniejszą pamiątkę w jego muzeum, rozgląda się po pokoju i przyznaje, że nie potrafi wybrać jednej. Każda ma swoją historię i każda jest dla niego cenna.

Takim szczególnym eksponatem na pewno jest replika złotego medalu z igrzysk olimpijskich w Rio de Janerio w 2016 roku, który otrzymałem od Anity Włodarczyk. Choć mam w swojej kolekcji także oryginalny złoty medal z mistrzostw świata w Barcelonie w 1999 roku. Podarowała mi go jego zdobywczyni – lekkoatletka i paraolimpijka Anna Szymul – zdradza J. Kuciak.

Przy okazji gospodarz z dumą prezentuje też koszulki od pochodzących z Kościana piłkarzy ręcznych Bartosza i Michała Jureckich, pałeczkę sztafetową od Piotra Rysiukiewicza oraz dwa pióra wioseł od wioślarza Grzegorza Nowaka.

Jednym z najstarszych eksponatów jest niemieckojęzyczny dwutomowy album „Na olimpijskim szlaku” z igrzysk Berlin – Garmisch-Partenkirchen z 1936 roku, który otrzymałem od teścia oraz broszura olimpijska i specjalny dodatek olimpijski „Głos Anglii” z 1948 roku – dodaje właściciel muzeum. – Ważne miejsce w moim muzeum zajmują pamiątki związane z pochodzącym z Kościana Feliksem Stammem, znakomitym pięściarzem i wielkim trenerem boksu. Anna Machowska

Cały artykuł w 43 numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*