Jesteśmy piratami

87
fot. mac

Prawie wszyscy jesteśmy piratami – ta prawda słabo przebija się do świadomości rodaków, a powinna, gdyż współczesne piractwo przyczynia się do zubażania gospodarki i okradania kultury. Takie smutne wnioski płyną z raportu o piractwie w internecie opracowanym przez firmę Deloitte Advisory na zlecenie Stowarzyszenia Kreatywna Kultura.

Straty z tego tytułu wynoszą 3 mld zł produktu krajowego brutto, czyli 30 procent wydatków państwa na kulturę i media w 2015 roku, co równa się czterem biletom do kina dla każdego obywatela RP. Można by też za to np. wybudować dwa centra nauki „Kopernik” albo dostarczyć do bibliotek 33 mln książek! Ponad połowa internautów, czyli 12 mln Polaków w wieku od 15 do 75 lat korzysta z serwisów z nielegalnymi treściami. Podobna liczba korzysta jednocześnie z pirackich i legalnych źródeł. Najwięcej, bo ponad 58 proc. dotyczy materiałów wideo, a ponad 54 proc. – audiobooków, a najmniejszy odsetek piractwa dotyczy transmisji (ok. 32%) i prasy (35%).

Korzystanie z nielegalnych treść nie oznacza, iż internauci za to nie płacą. Płaca, ale znacznie mniej i nie właścicielom praw autorskich. Średnie miesięczne wydatki w pirackich płatnych serwisach deklarowane przez ankietowanych wynoszą: ponad 23 zł w przypadku transmisji, 16 zł – za audiobooki oraz ok. 14 zł – za książki czy prasę. Natomiast najmniej wydają na wideo (11 zł) i muzykę (niecałe 13 zł).

Osobiście staram się korzystać z legalnych treści, czasami także płatnych. Mam np. dostęp do kanału filmowego Netflix, gdzie oglądam online serialowe amerykańskie hity typu House od cards, W garniturach, Peaky Blinders czy Gypsy. Abonament standard kosztuje 9,99 euro miesięcznie. Natomiast muzyki słucham korzystając z serwisu iTunes, gdzie miesięczny abonament wynosi 4,99 euro. W zamian mam dostęp do nieograniczonej liczby nagrań płyt, koncertów wideo. Wspomniane usługi można ściągnąć zarówno na komputer, jak i na smartfona, co bardzo się przydaje zwłaszcza na wczasach za granicą. W hotelowy TV jest zazwyczaj do wyboru tylko kilka kanałów i to w obcym języku. Wystarczy dostęp do hotelowego wifi i wakacje mają inny wymiar.

Problem piractwa dotyczy też naszej branży: spadają nakłady gazet, rośnie popularność portali informacyjnych, niestety, przeważnie darmowych dla odbiorcy, ale nie dla wydawców. Napisanie newsa, zrobienie zdjęcia i wrzucenie tego do sieci przecież kosztuje. Na razie popularność e-wydań nie jest rewelacyjna, więc trudno z tego wyżyć wydawcom.

Czy na piractwo jest jakiś sposób? Owszem, przede wszystkim większa konsekwencja państwa w ściganiu i karaniu właścicieli nielegalnych serwisów, ale także zaostrzenie przepisów dotyczących naruszeń praw autorskich. Cały czas trzeba uświadamiać odbiorcom, że korzystanie z pirackich treści jest nie tylko naganne moralnie i przynosi olbrzymie straty nie tylko poszczególnym firmom, ale całej gospodarce.
Robert Lewandowski

1 KOMENTARZ

  1. *** mnie obchodzi co pan ogląda i słucha. Interesuje mnie natomiast dlaczego Panorama Leszczyńska zamieniła się w organ prasowy prezydenta Borowiaka. Gdzie Wasza rzetelność i uczciwość dziennikarska? Dlaczego kompletnie przemilczane są niewygodne dla prezydenta tematy? Ja rozumiem dotacje miejska i fakt, że pański syn znalazł zatrudnienie w miejskiej spółce. Ale wykonuje pan zawód zaufania publicznego. Czy pan potrafi patrzeć w lustro bez obrzydzenia?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*