Ile kadencji jest przed Łukaszem Borowiakiem?

120
Prezydenci Leszna , od prawej Tomasz Malepszy (w latach:1998-2014), Łukasz Borowiak (od 2014 r.) i Edward Szczucki (w latach: 1990-1998) Fot. sław

Ferment w debacie publicznej wprowadziły słowa prezesa Prawa i Sprawiedliwości, dotyczące nowelizacji ordynacji wyborczej. Kaczyński zaproponował wprowadzenie limitu dwóch kadencji organu wykonawczego w samorządach, a zmiana zostanie wprowadzona przed wyborami w 2018 r. Jeszcze nie wiadomo, czy nowe regulacje prawne ograniczą prawo do startu w wyborach już urzędujących wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, jeśli są na urzędzie przez dwie kadencje.

Dyskutujemy nad tym pomysłem na forum partyjnym i nic jeszcze nie jest przesądzone. Wciąż otwarte jest pytanie, czy zmiany zostaną wprowadzone od najbliższych wyborów, czy może nowe zapisy ustawy będą obejmowały władze już sprawujące swój urząd – tłumaczy Jan Dziedziczak, poseł i wiceminister Spraw Zagranicznych. – W przypadku Leszna chodzi o to, czy popularny prezydent Łukasz Borowiak będzie mógł zarządzać miastem jeszcze przez jedną, czy może przez dwie kadencje?

Wprowadzenie przepisów, które działają retroaktywnie oznacza, że mają zastosowanie do zdarzeń, które zaszły przed ich wejściem w życie, jest złamaniem reguły, że prawo nie działa wstecz. Należy przypuszczać, że tak wprowadzone regulacje zostaną zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego, który już wielokrotnie wyrażał swoje stanowisko i przesądził, że zmiany w prawie wyborczym mogą obowiązywać jedynie na przyszłość.

Zdaniem Joanny Załuskiej, dyrektorki programu Masz Głos reguły gry wyborczej należy zmieniać ostrożnie i w długim horyzoncie czasowym. Najlepiej, żeby zmiany uchwalane przez parlament zaczynały obowiązywać co najmniej po upływie pełnej kadencji.

Takie podejście usuwałoby wątpliwości, że manipulowanie regułami wyborów jest motywowane doraźnym interesem rządzących – przekonuje Joanna Załuska z Fundacji im. Stefana Batorego.

Ekspertka zwraca uwagę, że od kilku lat pojawiają się opinie o zbyt małej wymianie kadr w samorządach. Natomiast władza w gminach, przy ograniczonej roli rad, koncentruje się w rękach lokalnych włodarzy. Należy jednak przypomnieć, że pod koniec lat 90. mieliśmy do czynienia z odwrotnym zjawiskiem.

Nowe przepisy mają sens, są miejscowości gdzie urzędujący od wielu kadencji włodarze stworzyli sieć lokalnych układów i klik, a fraternizacji towarzyszą patologie. Proponujemy zerwanie z tymi praktykami, temu będą służyć wprowadzane zmiany – przekonuje Jan Dziedziczak. Dariusz Staniszewski

Cały artykuł w 5. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

[vc_column_inner width=”1/2

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*