Kapitan Piter w opałach

126
fot. mac

Dziennikarstwo to taki zawód, że jak jest potrzeba, to pracuje się w weekendy, a nawet w czasie urlopu. Taka sytuacja przydarzyła się ostatnio i mnie. Byłem w Świeradowie Zdroju na nartach, a ponieważ akurat żużlowcy Unii w tym samym czasie mieli tam zgrupowanie, odwiedziłem ich wraz z dziennikarzami innych leszczyńskich mediów w czasie tzw. dnia prasowego.

Była okazja do porozmawiania z zawodnikami i trenerami, obejrzenia obiektu, w którym trenują i wypoczywają, a nawet zjedzenia wspólnie z nimi smacznego obiadu. Przy okazji – dziękuję! Wówczas nie wiedziałem, że dzień wcześniej w Sądzie Rejonowym w Lesznie zapadł wyrok w sprawie Piotra Pawlickiego.

Przypomnę, iż zdarzenie miało miejsce prawie dokładnie dwa lata temu po dyskotece. Efektem bójki z udziałem młodego żużlowca było złamanie przegrody nosa z przemieszczeniem u poszkodowanego, za co sąd wymierzył żużlowcowi surowy wyrok – 6 miesięcy więzienia z warunkowym zawieszeniem na 2 lata próby, dozór kuratora, a także kary finansowe: grzywnę w wysokości 3 tys. zł i 8 tys. zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonego. Wyrok nie jest prawomocny, co oznacza, że strony mogą się odwołać, a w drugiej instancji wszystko może się jeszcze zmienić. Nie będę komentował samego zdarzenia, gdyż za mało o nim wiem i to głównie z doniesień medialnych.

Na samym zgrupowaniu w Świeradowie otoczenie, zwłaszcza trener Piotr Baron, podkreślali spore zmiany w zachowaniu Pitera, na co miał mieć wpływ wybór na kapitana drużyny. W rozmowie ze mną żużlowiec przyznał, iż miał wątpliwości czy podoła zadaniu i czy powinien być kapitanem? Ostatecznie jednak podjął wyzwanie, choć ma świadomość, że będzie to wymagało od niego dodatkowego wysiłku.

Podejrzewam, że on znał już wtedy wyrok Temidy, o czym dziennikarze jeszcze nie wiedzieli, przynajmniej ja. W poniedziałek Pawlicki zmagał się ze skutkami grypy żołądkowej, a pewnie i niepomyślnych wieści z sądu. W dniu prasowym we wtorek też nie miał tęgiej miny, ale był aktywny i dużo opowiadał o swojej przemianie fizycznej. Zrzucił 7 kg dzięki odpowiedniej diecie i intensywnym treningom we Wrocławiu z kickbokserami. Także w górach radził sobie świetnie, zarówno w marszobiegach, jak i na desce snowboardowej. Słowem – było widać, że stara się zmienić zarówno fizycznie, jak i wewnętrznie i jest bardzo zdeterminowany, aby to osiągnąć. Miał też wątpliwości, czy być kapitanem, ale oficjalnie nie nawiązywał do problemów z prawem. I tu jest problem…

W oficjalnym komunikacie po nagłośnieniu wyroku w mediach Team Pawlicki Racing przede wszystkim wyraził zaskoczenie wyrokiem sądu pierwszej instancji. Zapowiedziano podjęcie kroków prawnych po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem, więc można się spodziewać apelacji. Poproszono też m.in. media, by przedwcześnie nie osądzały Piotra. Dlatego tego nie czynię, jednak zastanawiam się, czy do czasu ostatecznego wyjaśnienia sprawy Pawlicki nie powinien zawiesić pełnienia funkcji kapitana drużyny? W oświadczeniu teamu zabrakło mi zwrotu: „przepraszamy za zamieszanie”. Wiem, że nie można teraz przepraszać poszkodowanego, bo to by oznaczało przyznanie się do winy. Ale nam, kibicującym Unii i jej kapitanowi, należą się jakieś słowa wytłumaczenia.
Robert Lewandowski

1 KOMENTARZ

  1. A dlaczego by miał zrezygnować z kapitana ???? Wybierając go zarząd wiedział co się działo z Piotrem rok czy dwa lata temu. Nie osądzajmy go każdy popełnia błędy i każdy ma za sobą jakieś śmieszne bójki. Piotrek my jako kibice jesteśmy za Tobą, 3maj się i pokaż na co cię stać. Pozdrawiam.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*