Kobiety coraz częściej prowadzą gospodarstwa

155
Fot. ama

Nieco starci pamiętają zapewne PRL-owskie hasło „Kobiety na traktory”. Młodsi na plakaty sprzed lat patrzą raczej ze sporą dozą niezrozumienia. Wprawdzie kobietę za sterami ciągnika można zobaczyć rzadko, nie oznacza to jednak, że nie mają nic do powiedzenia w rolnictwie. Wśród pań są też takie, które prowadzą gospodarstwa.

Z danych z 2014 r. zaczerpniętych z opracowania Elżbiety Karnafel-Wyki dotyczącego polityki państwa sprzyjającej mobilności zawodowej kobiet wiejskich wynika, że w naszym kraju udział kobiet w prowadzeniu gospodarstw rolnych jest od pewnego czasu niezmienny. Można powiedzieć, że co piąte polskie gospodarstwo kierowane jest właśnie przez panie.

Leszczynianka Irena Gościniak nie wyobraża sobie dziś innej pracy, jak właśnie w rolnictwie. To ona zarządza gospodarstwem, które prowadziła niegdyś wraz z mężem. Po jego śmierci musiała zająć się praktycznie wszystkim. Nie miała wyjścia, ale też pracy w rolnictwie nigdy nie traktowała jako przymusu. Mąż zaraził ją również pasją kolekcjonerską i jest stałą bywalczynią festiwalu rolniczych staroci, odbywającego się co roku w podleszczyńskich Wilkowicach.

Pani Irena ukończyła technikum ogrodnicze. Swego czasu pracowała w banku, jednak uznała, że papierkowa robota nie jest jej powołaniem. Podobnie jak siedzenie za biurkiem.

Lubię być cały czas w ruchu. Cieszy mnie, gdy wokół mnie stale coś się dzieje. Prowadząc gospodarstwo, sama jestem sobie szefem. Oczywiście, papierkowe sprawy też trzeba ogarniać, na człowieku ciąży duża odpowiedzialność, jednak w czymś takim czuję się dobrze – przyznaje Irena Gościniak.

Praca w polu czy przy gospodarskich zwierzętach nigdy nie była dla niej problemem. Kiedy trzeba, zasiada również za kierownicą traktora.

Stosowne uprawnienia zdobyłam już w szkole, jako szesnastolatka. Mieliśmy przedmiot, który nazywał się mechanizacja i w jego ramach robiliśmy prawo jazdy na samochód oraz na traktor. Byliśmy do tego zobligowani. I bardzo dobrze, bo przynajmniej później nikt nie musiał już martwić się o uzyskiwania uprawnień, bez których trudno funkcjonować – zdradza leszczynianka. ama

Cały artykuł w 6. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*