Kolejna przeprowadzka Borowiaków?

625
Państwo Borowiakowie nie są w stanie ponosić opłat za mieszkanie fot. mac

Bezduszność i brak empatii zarzuca miejskim urzędnikom Zdzisława Borowiak. A wszystko dlatego, że nie jest w stanie ponosić opłat za mieszkanie, które otrzymała od miasta.

Wniosek o przydział mieszkania z zasobów miasta złożyliśmy z mężem pięć lat temu. I wreszcie w lutym, po tylu latach czekania dostaliśmy. Wcześniej wynajmowaliśmy mieszkania m.in. przy ul. Armii Krajowej, Grunwaldzkiej, Studziennej, Czechosłowackiej i w Krzycku Wielkim. Opłaty za wynajem przekraczały nasze skromne możliwości finansowe. Nie ukrywam, że zadłużyliśmy się. Kolejne pożyczki szły na opłacenie rachunków za mieszkanie i wpadliśmy w spiralę zadłużenia – tłumaczy Zdzisława Borowiak, 72-letnia mieszkanka Leszna. – Przydzielono nam mieszkanie przy ul. Racławickiej, w budynku, gdzie kiedyś mieściła się szkoła muzyczna. Wreszcie po kilku przeprowadzkach mogliśmy „osiąść” na stałe.

Pani Zdzisława z mężem utrzymują się z emerytury. Ich świadczenia z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nie są wysokie. Razem otrzymują niecałe trzy tysiące złotych. Z tego muszą opłacić rachunki za mieszkanie, wodę i prąd.

Pani Zdzisława jest po operacji zastawki serca, dodatkowo choruje na cukrzycę i nadciśnienie tętnicze. Jej mąż Wojciech dwukrotnie przeszedł operację kręgosłupa, a od niedawna ma uszkodzoną kość strzałkową. Z trudnością porusza się po mieszkaniu, a każde wyjście z domu sprawia mu dużo bólu. Małżeństwo za lekarstwa co miesiąc płaci prawie 350 złotych.

Ograniczamy nasze wydatki do niezbędnego minimum. Nad każdą złotówką zastanawiamy się, czy wydać ją na masło, chleb lub dżem – opowiada pani Zdzisława. – Gdy dostaliśmy przydział na mieszkanie z miasta, oboje z mężem myśleliśmy, że wreszcie po wielu latach tułania się wyjdziemy na prostą. W naszym wieku każda przeprowadzka do nowego mieszkania jest dużym problemem. Nie mamy już sił, aby znowu pakować walizki.

Przed przyjęciem z miasta mieszkania nowi lokatorzy muszą je obejrzeć.

Wiem, że mieszkania przekazywane innym lokatorom są odświeżane i gotowe do przeprowadzki. Lokal, który nam wskazano, był brudny i zaniedbany, a zlewozmywak był chyba ze śmietnika i nie było w nim baterii. Nie tylko stan zlewozmywaka pozostawiał wiele do życzenia. Piecyk był zardzewiały i nie spełniał swojej funkcji – wylicza pani Borowiak.

O wyjaśnienia sytuacji państwa Borowiaków poprosiłem Mariusza Suchaneckiego, kierownika Biura Gospodarki Lokalowej. Tłumaczy on, że procedura przekazania mieszkania był taka sama jak zwykle. Państwo Borowiakowie mieli prawo do obejrzenia nowego mieszkania i odmowy jego przyjęcia, a ewentualne zastrzeżenia nowych lokatorów do mieszkania umieszczane są w sporządzanym protokole. ds

Cały artykuł w 52. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*