Z krwią na zębach czuł się jak wilk

124
fot. arch

Przed Sądem Okręgowym w Zielonej Górze rozpoczął się proces morderców Dariusza K., 35-letniego mieszkańca powiatu wschowskiego. 21-letni Daniel S. i 21-letni Krystian W. zakatowali Darka na śmierć. Bez najmniejszego powodu. Chcieli na kimś się wyładować, zabawić…
Daniel tuż po zabójstwie miał powiedzieć do kolegów:
Czuję krew na zębach, czuję się jak wilk!

Do zabójstwa doszło 12 września ubr. na trasie między Sławą a Przybyszowem, ale cała sprawa miała swój początek na sławskim rynku. Tego dnia Krystian zadzwonił do Daniela. Miał ochotę się napić. Spotkali się na piwie w sławskim parku.

Zobaczyli idącego Dariusza, któremu zaproponowali wspólne picie. Dariusz choć sam był pod wpływem alkoholu odmówił – relacjonuje Andrzej Stefanowski z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Oburzony odmową Krystian zaczął się odgrażać:

Jak nie chcesz pić to masz wpier….!

Darek groźbę zignorował i poszedł dalej. Jego reakcja nie spodobała się Krystianowi. Po jakimś czasie postanowił odnaleźć Darka i ukarać go po swojemu. Obaj zaczęli krążyć po ulicach i szukać ofiary, a ponieważ wiedzieli gdzie Darek mieszka w ostateczności zamierzali pójść w kierunku jego domu. Spotkali go pod sklepem i zaczęli rozmawiać.

Dlaczego chcecie mnie bić? – dopytywał się Darek.

Wówczas Krystian zapewnił Darka, że to tylko żart i że odprowadzą go do domu…
Darek z pewnością czuł narastającą w nich agresję, ale ruszył przed siebie. Szli obok niego. W pewnej chwili Daniel zwolnił i został kilka kroków z tyłu, zadzwonił do 20 – letniego Michała Sz. i poprosił go o zorganizowanie transportu ze Sławy. Podczas tej rozmowy Krystian odwrócił się i gestem zapytał, czy już ma zacząć uderzać? W dłoni trzymał butelkę. Daniel go powstrzymał.

Tuż za miastem między Krystianem a Dariuszem doszło do słownego spięcia. Dariusz zaczął uciekać, ale Krystian pchnął go podstawiając tzw. haka. Dariusz upadł. Krystian zaczął kopać go po całym ciele. Dołączył Daniel. Obaj bili i kopali Dariusza po całym ciele. Daniel stanął na leżącym i – jak określił to jego wspólnik – przydeptał go. Dariusz leżał, ale jeszcze ruszał rękoma. Wtedy Krystian zaczął kopać go w głowę. Dariusz przestał się wówczas ruszać i zaczął charczeć – relacjonuje prokurator Stefanowski.

Na to, co działo się dalej, nie ma nawet stosowanego określenia. Makabra to mało powiedziane. Obaj napastnicy zachowywali jak gorzej niż zwierzęta, bo zabijali dla uciechy. Nieprzytomnego Darka przeszukali, zabrali mu portfel i plecak. Portfel wyrzucili w pole kukurydzy, plecak zabrali. Jednak wciąż było im mało. Karolina Bodzińska

Cały artykuł w 29. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*