Legenda z kuchni

191
fot. mac

Czy wyobrażacie sobie, że pływalnia Akwawit będzie zamknięta i wszystkie dzieci uczęszczające na zajęcia, nie wspominając o dorosłych, będą się tłoczyć na basenie przy „siódemce”? Niestety, właściciele nie mają pomysłu, co począć z deficytowym obiektem, a miasto ani myśli wspierać prywatną spółkę rodziny Gudzowatych. Prezydent Łukasz Borowiak zaproponował okrągły stół w tej sprawie, ale tamta strona zwyczajnie go olała.

Wszystko wskazuje więc na to, że w ponad 65-tysięcznym mieście będziemy mieli jedną krytą pływalnię. Cofniemy się więc do początku lat 90., gdy ówczesna władza spierała się, czy w Lesznie sens mają dwa kryte baseny? Dla porównania: w pobliskim Głogowie (podobna liczba mieszkańców) mają trzy baseny, ale to bogaty region, z państwowymi kopalniami i hutami. Nasze największe byłe państwowe firmy, jak Akwawit, Metalplast czy „Pompy” dawno sprywatyzowano, więc o lud mniej się dba.

Może wart rozważenia jest pomysł prezydenta Leszna, by o przyszłości pływalni Akwawit porozmawiać w gronie innych samorządów. Pytanie tylko czy jest sens dyskutować o losie czegoś, co nie jest naszą własnością? Chyba że Akwawit wystawi pływalnię pod młotek i na jej kupno zrzucą się samorządy Leszna oraz powiatu leszczyńskiego, a może i innych gmin. Czy jednak spadkobiercy Aleksandra Gudzowatego zechcą sprzedać ten obiekt i to najlepiej wraz z hotelem i pozostałymi elementami centrum konferencyjno-rekreacyjnego? Uważam, że tylko cały kompleks stanowi jakąś atrakcję dla potencjalnego kupca.

A nie jest łatwo upłynnić tego typu obiekty, co pokazują losy centrum spa Eden Green w Dąbczu, niedaleko Rydzyny. Niedługo miną dwa lata, od kiedy obiekt jest zamknięty i tylko od czasu do czasu pojawiają się plotki, że w końcu ktoś nabył ten opuszczony budynek. Żal serce ściska, iż nowoczesne urządzenia stoją bezużyteczne i stopniowo niszczeją. Czy po takim przestoju coś będzie jeszcze można wykorzystać? Ostatnio pojawiła się plotka, iż spa nabył pewien znany przedsiębiorca z Leszna. Być może to kolejna legenda miejska, jakich dużo krąży w przestrzeni publicznej.

Ciekawy tekst na ten temat przeczytałem w Newsweeku. Legenda to taka zmyślona rzecz, w którą wszyscy wierzą i przekazują sobie z ust do ust. Tak naprawdę to zwykła plotka, która żyje swoim życiem do czasu aż zastąpi ją kolejna. Po co więc opowiadamy sobie takie niesprawdzone rzeczy? Jak dowodzi specjalista od badania tego zjawiska dr. hab. Marcin Napiórkowski, świat bez mitów byłby piekłem. Człowiek może przetrwać bez jedzenia 13 dni, bez picia – trzy, ale bez sensu nie może wytrzymać nawet trzech sekund.

Z mitami mamy do czynienia na co dzień, o czym świadczy przykład z własnego podwórka. Od dawna w redakcyjnej kuchni stoi pojemnik z zawieszkami od torebek po herbacie. Nigdy nie zastanawiałem się, po co je zbieramy? Okazuje się, że to też efekt jednej z miejskich legend, głoszących, iż można je zamienić na wózek inwalidzki dla potrzebującego.

Podobno producent herbaty prostował tę informację, iż żadna tego typu akcja nie jest prowadzona. Widocznie komunikat do nas nie dotarł, bo nadal w kuchni stoi kubek z zawieszkami. I nawet, gdy już wiem, że to bujda, nie odważyłem się wyrzucić tego do kosza. A nuż komuś się one przydadzą…?
Robert Lewandowski

1 KOMENTARZ

  1. Mogłabym się podpisać pod każdym napisanym tu słowem, dotyczącym pływalni Akwawit.
    Dokładnie o tym samym myślałam, czytając info o bolesnym upadku tej – było nie było – do niedawna jeszcze jednej z głównych wizytówek Mojego Rodzinnego Miasta…
    Daleko jestem od Leszna, ale zaśpiewałabym słowami barda….”A przecież mi żal…” 🙁

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*