Czy mieszkańcy naciągają instytucje pomocowe? Zdarza się, ale rzadko

67
Produkty żywnościowe wydawane w ramach programu unijnego znacząco wspierają domowe budżety Fot. kab

Pod koniec października pewien przedsiębiorca z Leszna umieścił na Facebooku zdjęcie kobiet narodowości romskiej wychodzących z Leszczyńskiego Spichlerza Dobroci. Niosły kartony, w których prawdopodobnie była żywność. Leszczyniak nie zadbał o zamazanie ich wizerunku i umieścił bezrefleksyjny wpis:

Chyba czegoś nie rozumiem…Ku mojemu zdziwieniu przed lokalem, gdzie widnieje napis „Leszczyński spichlerz dobroci oraz Pacynka” zatrzymuje się mercedes i zaczyna się pakowanie…”.

Wpisem tym poddał w wątpliwość, czy  pomoc tym ludziom rzeczywiście się należy? Natychmiast pod postem pojawiło się mnóstwo negatywnych komentarzy skierowanych pod adresem osób o narodowości romskiej. Tylko nieliczni apelowali o niewyciąganie pochopnych wniosków. Jeszcze tego samego dnia Stowarzyszenie Leszczyński Bank Żywności wydało oświadczenie:

„Informuję, że kwota kryterium dochodowego w programie POPŻ (Program Operacyjnego Pomoc Żywnościowa 2014-2020 – przypis redakcji) wynosi 1268 zł dla osoby samotnie gospodarującej oraz 1028 zł w przypadku osoby w rodzinie. Każdy, kto to kryterium spełnia, może pobrać skierowanie do otrzymania pomocy żywnościowej i udać się z nim do MOPR w celu wypełnienia. W obecnym programie POPŻ uczestniczy pięć instytucji pożytku publicznego, zgodnie z umową podpisaną z Związkiem Banku Żywnościowego oddziałem w Lesznie. Żadna z tych instytucji nie może odmówić przyjęcia skierowania do otrzymania pomocy żywnościowej. Dokument jest opieczętowany i weryfikowany przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Nie mamy podstaw prawnych podważać tego dokumentu, więc nie interesuje nas i nie mamy wpływu na to, czym towar jest odbierany. Czy to jest mercedes, helikopter lub też karoca z pięcioma rumakami my jako stowarzyszenie towar wydajemy na podstawie skierowania” – czytamy w oświadczeniu Stowarzyszenie Leszczyński Bank Żywności.

Mimo że wpis przedsiębiorcy został szybko usunięty, można było przekonać się, jak pełni uprzedzeń jesteśmy jako społeczeństwo. Jednoczenie nie można zignorować pytania, jakie zrodziło się w tej dyskusji: czy mieszkańcy Leszna próbują naciągać instytucje pomocowe?

Zdecydowana większość ludzi rzeczywiście tej pomocy potrzebuje. Niestety, zdarzają się także tacy, którzy nas wykorzystują ale takich wniosków z pewnością nie można wyciągać na podstawie samochodu jakim ktoś się porusza. Przecież kierowca wcale nie musi być jego właścicielem lub też adresatem pomocy. Chciałabym też odnieść się do kwestii związanych z narodowością. Absolutnie nie można powiedzieć, że osoby o narodowości romskiej są bardziej roszczeniowe czy w jakiś sposób nieuczciwe. Cwaniacy znajdują się w każdej grupie etnicznej – mówi Hanna Hendrysiak, prezeska Stowarzyszenia Echo w Lesznie.

Echo to jedno z największych i najstarszych stowarzyszeń pomocowych. Wydają meble, ubrania i żywność w ramach unijnego programu POPŻ.

Obowiązuje nas kryterium dochodowe, a z tym się nie dyskutuje. Oczywiście, ktoś może dorabiać na czarno i nie wliczać tego do dochodu, ale nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić – przyznaje Hanna Hendrysiak.

Fakt pracy na czarno trudno zweryfikować, szczególnie pracownikom socjalnym reprezentującym instytucje samorządowe, bo mogą bazować wyłącznie na dokumentach i oświadczeniu wnioskującego o pomoc. Nie wolno im zasięgać języka u sąsiadów.

Zdarza się, że osoba pracuje na czarno i nas o tym nie informuje, ale zawsze trzeba mieć na uwadze powód, dla którego podejmuje pracę bez umowy. Bywa, że to pracodawca nie chce jej zatrudnić legalnie. W tym temacie powinny jednak zadziałać także inne służby, nie tylko pomoc społeczna – tłumaczy Donata Majchrzak-Popławska, dyrektorka Miejskiego Ośrodka Pomocy w Rodzinie w Lesznie. Karolina Bodzińska

Cały artykuł w 47 numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*