Minęło 25 lat. Wciąż pomaga ludziom, bo to umie najlepiej

330
Jurij Karaczarow Fot. mac

W gabinecie na osiedlu Ostroroga rzuca się w oczy duże zdjęcie Krzysztofa Kasprzaka oprawione w ramkę. Z dedykacją dla Jurija Karaczarowa. To forma podziękowań ze strony żużlowca. „Kasper” odwiedza Jurę i prosi o pomoc, gdy po wypadku na żużlu lub kontuzji odczuwa bóle.

W tym roku mija 25 lat, jak przyjechałem do Leszna i tu zamieszkałem. Jak ten czas szybko biegnie – wzdycha Jurij Karaczarow, fizjoterapeuta pochodzący z Kijowa.

To on 25 lat temu pomógł stanąć na nogi żużlowcowi Piotrowi Pawlickiemu. Lekarze twierdzili, że żużlowiec, który po wypadku na torze w Gorzowie uszkodził kręgosłup, nie ma szans. Piotr się nie poddał. Z pomocą Jury mógł odstawić wózek inwalidzki. Niektórzy nie wierzyli. Mówili, ze stał się cud, że Pawlicki stanął na nogi.

Zabiegi Karaczarowa pomogły sportowcom, którzy zgłaszali się do niego z różnymi dolegliwościami. Pomaga żużlowcom, biegaczom, kolarzom, piłkarzom, koszykarzom, motocrossowcom, piłkarzom ręcznym. Przyjeżdża każdy, kto potrzebuje pomocy. Odwiedzają go pacjenci z Anglii, Francji, Niemiec. Niedawno dostał zaproszenie na konsultacje organizowane w Barcelonie i Pradze.

Bazuję przede wszystkim na swoim dużym doświadczeniu. Fizjoterapią i leczeniem kręgosłupa zajmuję się całe życie – mówi Karaczarow i wyjmuje z szafki stertę gazet. Rozkłada je na biurku. – Pisali o mnie w gazetach nie tylko w Polsce. Ponad dwieście publikacji, gdy pomogłem ludziom, którzy stracili wiarę, że ból minie albo, że w ogóle będą chodzić.

Jura prowadzi swój gabinet na osiedlu Ostroroga w Lesznie. Można przyjść, ale można też umówić się telefonicznie. Porad udziela bezpłatnie. Fizjoterapeuta pochodzący z Kijowa pracuje ze sportowcami, ale nie tylko. Wśród pacjentów pojawia się coraz więcej dzieci. Leczy bioderka i drobne urazy.

Karaczarow w latach 70. opiekował się piłkarkami ręcznymi reprezentacji ZSRR, które wygrywały mistrzostwa świata i Europy. Dwa razy z rzędu triumfowały w igrzyskach olimpijskich. Złote medale zdobyły w Montrealu w 1976 roku i w Moskwie w 1980. Jura z dumą prezentuje pamiątki z igrzysk. Jedną z nich jest akredytacja fizjoterapeuty reprezentacji ZSRR na olimpiadzie.

Mówią o nim – obywatel świata. współpracował z Dynamem Kijów, w którym występował Oleg Błochin i trenerem był Walery Łobanowski. Pracował z wysoko postawionymi radzieckimi notablami, masował sportowców i zwykłych ludzi. Nigdy nikomu nie odmówił pomocy. Jest skromnym człowiekiem.

Nie jestem cudotwórcą, raczej mam pewną wiedzę i ogromną praktykę. Chciałem zostać lekarzem, ale wybrałem rehabilitację – mówi o sobie. Mariusz Cwojda

Cały artykuł w 40 numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*