Moc kanapek

99
fot. mac

Czy można mieć na tacy pięćdziesiąt kanapek i nie zjeść ani jednej? W dodatku smacznych, efektownie przygotowanych i pachnących? Ano można. W końcu rzuciłem się na ostatnią – z gzikiem, bo w przeciwnym razie obszedłbym się smakiem. Tak wyglądało z grubsza moje pół godziny z Europejskim Dniem Śniadania na leszczyńskim rynku.

Akcję dokarmienia leszczyniaków, czy precyzyjniej – przechodniów oraz pracujących w centrum miasta -– wymyślili członkowie stowarzyszenia „Leszno ma w sobie moc”. Mam przyjemność być jego członkiem jako pokłosie moich metamorfoz. Przypomnę, iż w ramach rywalizacji, kto szybciej i skuteczniej się odmieni w ciągu trzech miesięcy pudełkowej diety i intensywnego wysiłku fizycznego na siłowni. Dostałem również cały pakiet od Instytutu „Masz w sobie moc”, firmowanego przez Magdę Sierszułę. Przeszedłem cykl szkoleń w trakcie Metamorfoz i w nagrodę, po zakończeniu rywalizacji z Sylwią, kolejne. W moim gabinecie stoi certyfikat za udział w programie Akademii Coachingu zatytułowanym: „Zostań swoim coachem”. Od stycznia do marca spędziliśmy 30 intensywnych godzin na specyficznym treningu.

Zawistnicy mówią o tym „pranie mózgu”, wtajemniczeni są zachwyceni „nową religią”, ja jestem gdzieś pośrodku. Wciągnąłem się na tyle, iż z chęcią uczestniczyłem w zajęciach, aczkolwiek nie byłbym sobą, gdybym na to wszystko nie patrzył trochę z dystansu. Według mnie to fajny sposób na zmobilizowanie się do pracy nad sobą, uwierzenia w siebie, choć samo nic się nie zrobi. Jeśli nie wykażemy inwencji, systematyczności, a przede wszystkim nie popracujemy nad sobą, nic z tego nie będzie. Teoria teorią, ale nie zawsze masz czas, możliwości, a przede wszystkim ochotę na to, aby się zmierzyć ze sobą. Czyli polubić siebie, popracować nad sobą, zmienić swoją mentalność, słowem – przejść intelektualną metamorfozę.

Moim najczęstszym argumentem w rozmowach z Magdą była konstatacja: „Stary już jestem, więc co ja mogę jeszcze w sobie zmienić? ” Jak się okazuje można i to dużo, tylko trzeba tego chcieć. Teoretycznie mogę jeszcze pożyć z trzydzieści lat, a może i więcej. Na przykład tak długo, jak zmarły niedawno aktor Witold Pyrkosz. I co? Mam przez taki szmat czasu tylko narzekać i żyć wspomnieniami? Nie ma sensu. Poza tym mam pewne zobowiązania wobec siebie, rodziny, firmy, znajomych i przyjaciół, więc nie ma „zmiłuj się! ”.

Stowarzyszenie „Leszno ma w sobie moc” powstało z myślą o mieszkańcach Leszna, ze wspólnej potrzeby działania, by zrobić coś, co poprawi jakość naszego życia. Za nami pierwsza akcja. Nie myślałem, że wypadnie tak dobrze. Owszem, niektórzy odwracali się na pięcie i nie chcieli skorzystać z poczęstunku, lecz większość była mile zaskoczona pomysłem. Bo jak to? Rozdajemy przechodniom kanapki (podziękowania dla restauracji „Pocztówka z wakacji”), nie żądając nic w zamian poza uśmiechem i prostym „dziękuję”? Niepojęte w tym mocno skomercjalizowanym świecie…

Kolejna nasza inicjatywa już w niedzielę, 7 maja. W parku za Teatrem Miejskim organizujemy „Piknik pozytywnej mocy”. Zabierzcie ze sobą rodzinę, znajomych, a także koc, dobry humor oraz kosz pełen smakołyków. Zapraszamy od 14.00. Mam nadzieję, że dopisze pogoda i dołączycie do nas!

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*