W naszym regionie spoczęły prochy postaci znaczących dla polskiej historii

57
Płyta nagrobna W. Laskonogiego jest w grobowcu o. Bernarda z Wąbrzeźna Fot. Bogdan Ludowicz

Książę Władysław Laskonogi, Stefan Bobrowski, generał Dezydery Chłapowski oraz księżna Joanna Łowicka z Grudzińskich. Co łączy te osoby ze sobą? Po pierwsze, odegrały dość znaczące role w historii naszego kraju. Przede wszystkim jednak miejsce swego wiecznego spoczynku znalazły w naszym regionie. Niektórym z nich można oddać cześć przy pojedynczych mogiłach, na zwyczajnych wiejskich cmentarzach. Część natomiast spoczęła w rodzinnych nekropoliach lub w podziemiach świątyń.
Władysław Laskonogi to bardzo kontrowersyjny przedstawiciel dynastii Piastów. Był wnukiem Bolesława Krzywoustego, w okresie rozbicia dzielnicowego władcą Poznania i Gniezna, a od 1202 do 1228 r. – z przerwami – jako senior panował w Krakowie.

Laskonogi miał niewątpliwie trudny charakter, był skąpy dla kościoła, walczył z arcybiskupem gnieźnieńskim Kietliczem, posiadał jednak intuicję polityczną – twierdzi biograf księcia, historyk dr Andrzej Przybył. – Potwierdził jednak nadania swego ojca Mieszka Starego względem lubińskiego zgromadzenia.

Zdaniem dr Andrzeja Przybyła jego hojność dla lubińskiego opactwa mogła wpłynąć na to, że miejsce jego ostatecznego spoczynku znalazło się w klasztorze. Jeszcze kilkanaście lat temu nie było to jednak takie pewne. Mówiła bowiem o tym tylko klasztorna tradycja oraz pośrednio źródła pisane. Dopiero ważne odkrycia archeologiczne i badania historyczne potwierdziły tę tezę.

W 1984 r. w najgłębszej warstwie pod posadzką zakrystii odkryliśmy szkielet, przy którym brakowało czaszki – mówiła nieżyjąca już dziś prof. Zofia Kurnatowska, długoletnia szefowa prac archeologicznych w Lubiniu. – Niektóre elementy wskazywały, że była to znacząca postać.

Badania antropologiczne dowiodły, że ów szkielet należy do mężczyzny 60-letniego, mierzącego ok. 180 cm. Miał on także problemy z układem ruchowym. Z tym prawdopodobnie wiązał się przydomek księcia. Ponadto w latach 30. XX wieku lubiński zakonnik o. Jozafat Ostrowski odnalazł płytę nagrobną pod kasztanowcem, gdzie była wykorzystywana jako element ławki. Pojawiły się jednak głosy, że może być to kopia. Badania poznańskich historyków dowiodły, że jest oryginalna.

Obecnie jest ona osadzona w murze kaplicy, w której znajduje się grobowiec ojca Bernarda z Wąbrzeźna – informuje brat Izaak Kapała, przeor opactwa benedyktynów w Lubiniu. – Co roku w opactwie odprawiamy mszę świętą za władców Polski, w tym także za Władysława Laskonogiego.

Łaszczyn niedaleko Rawicza to wieś, gdzie na miejscowym cmentarzu znajduje się stary grób otoczony metalowym płotem. Podchodząc bliżej można odczytać informację, że leży w nim Stefan Bobrowski, członek Rządu Narodowego, naczelnik m. Warszawy. Był to faktyczny przywódca pierwszej fazy powstania styczniowego z 1863 r. Zdaniem wielu historyków był wybitnym organizatorem. Pochodził ze szlacheckiej rodziny z terenu dzisiejszej Ukrainy. Działał w organizacji „czerwonych”, dążącej do szybkiego wybuchu powstania i przeprowadzenia uwłaszczenia chłopów. To, że śmierć i miejsce wiecznego spoczynku znalazł na ziemi rawickiej, wiązało się z jego konfliktem z hrabią Adamem Grabowskim. Zakończył się on pojedynkiem.

Stefan Bobrowski bierze kilka dni urlopu dla załatwienia osobistych spraw – tak opisywał to wydarzenie rawicki regionalista Leon Nowak. – Przez kordon z Krakowa do Rawicza przejeżdża pociągiem, skąd udaje się do Łaszczyna na miejsce spotkania z przeciwnikiem. Rankiem 12 kwietnia 1863 r. w lesie łaszczyńskim staje odważnie w obronie prawdy i honoru. Krótkowzroczny od urodzenia nie widzi dokładnie swego przeciwnika. Zabójca-awanturnik ładuje kule z pistoletu w samo serce Bobrowskiego, który pada na ziemię koło sosny. Gerwazy Konopczyński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*