Ograniczenia w handlu: zamach na wolność czy walka o prawa uciśnionych?

84
Galeria Leszno jest oblegana w weekendy, zwłaszcza w niedziele Fot. kab

O ograniczeniu handlu w niedzielę i święta dyskutuje się od wielu miesięcy. Pomysł Solidarności ma zarówno duże grono zwolenników, jak i przeciwników. Projekt od września ubiegłego roku „leżakuje” w Sejmie i jest bardzo prawdopodobne, że nie zostanie przyjęty w takim kształcie, w jakim chciałby tego związek. Związkowcom zależy na  ograniczeniu handlu we wszystkie niedziele w miesiącu, a tymczasem poseł Janusz Śniadek z Prawa i Sprawiedliwości zgłosił poprawkę, by dotyczyło tylko co drugiej i co czwartej niedzieli. Jednocześnie w ostatnią niedzielę Nowoczesna rozpoczęła zbiórkę podpisów pod petycją do posłów i posłanek, żeby nie głosowali za ustawą ograniczającą niedzielny handel. A co o tym sądzą pracownicy leszczyńskich sklepów i marketów? Jakie zadanie mają klienci? W ostatnią niedzielę pokusiliśmy się o mały rekonesans, zaczynając od osiedlowych sklepów a na Galerii Leszno kończąc.

W sklepie niedaleko cmentarza należącym do sieci Lewiatan około 14.00 panuje spory ruch. Schodzi świeże ciasto i pieczywo. Pani Anna robi zakupy: wędliny, sery, słodycze, owoce, napoje.

Na zakupy chodzę codziennie. Mam pięcioosobową rodzinę, zawsze czegoś zabraknie – mówi.

Stojący za nią mężczyzna kupuje papierosy, a starsze małżeństwo przyszło po znicze, bo wybierają się na cmentarz.

Wszyscy chcą mieć wolną niedzielę. Gdybym nie mógł kupić znicza w niedzielę, zrobiłbym to w sobotę. W pełni popieram zakaz niedzielnego handlu – deklaruje Marian Osowski.

Zupełnie odmiennego zdania jest stojący za nim pan Kazimierz. Właśnie robi sałatkę i wpadł do osiedlowego sklepu po ogórki.

Ograniczenie handlu bije tylko w jedną branżę. Tymczasem bądźmy ze sobą szczerzy, wiele osób pracuje w ten dzień. Moja żona pracuje w branży medycznej. Właśnie wróciła z nocnej zmiany. Kolejarz też musi iść do pracy, restauracje są czynne. Takie życie – mówi pan Kazimierz.

[…]

W miesiącu spędzam zazwyczaj trzy, a przynajmniej dwie niedziele w pracy. To przykre. Oczywiście w wolny dzień w tygodniu sporo załatwię, bo czynne są urzędy, ale wolałabym wolną niedzielę – deklaruje Zuzanna (imię zmieniono) pracująca w supermarkecie Kaufland.

A jak wygląda niedziela w Kauflandzie? Po mszach w pobliskim kościele zawsze jest „fala uderzeniowa”.

Im gorsza pogoda, tym więcej klientów. Wydaje się, że kiedy pada ludzie nie mają pomysłu na spędzenie wolnego czasu i wybierają zakupy – komentuje Zuzanna.

[…]

Jeszcze większy ruch panuje w niedzielę w Galerii Leszno. Niekończący się sznur samochodów, na parkingu trudno znaleźć wolne miejsce. Tylko jednym wejściem w ciągu minuty wchodzi ponad trzydzieści osób. Wielu przyszło się pokręcić, nie mają w planach wielkich zakupów. W sumie to przykre dla jak wielu ludzi zakupy stanowią jedyną przyjemność. Z drugiej strony, dlaczego im odmawiać takiej możliwości? Pod obywatelską petycją, której inicjatorem jest Ryszard Petru z Nowoczesnej, podpisało się ponad 1300 osób.

[…]

Jak przekonują inicjatorzy akcji, ograniczenie handlu to nie tylko ograniczenie wolności klientów i możliwości pracy, ale także zmniejszenie obrotów sklepów o 6-15%, a co za tym idzie, mniejsze wpływy podatkowe i zmniejszenie zatrudnienia. Szacuje się, że po wprowadzeniu zakazu zlikwidowanych zostanie 100 tysięcy miejsc pracy. Karolina Bodzińska

Cały artykuł w 41 numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*