Pawlicki tylko poobijany

121
fot. mac

Jego heroiczną walkę w finale docenili kibice. Piotr Pawlicki dosłownie i w przenośni w meczu z Betard Spartą Wrocław ,,umierał” za FOGO Unię Leszno. Walkę przypłacił dwoma upadkami. Na szczęście zawodnik jest ,,tylko” poobijany.

Już pierwszy upadek, pomimo, że nie wyglądał groźnie sprawił sporo problemów zdrowotnych ,,Piterowi”. Widoczny był problem z nogą. W klubowym gabinecie zmrożono obolałe miejsce i Pawlicki z powodzeniem startował w dalszej części spotkania. Zawodnik walczył z bólem, rywalami, a do tego pomagał kolegom z pary.

Jeszcze jedno nieszczęście spotkało go na zakończenie imprezy. W 15 biegu było ciasno. Milik poszerzał tor jazdy, jadąc z leszczynianinem prosto, tuż po starcie. Pawlicki musiał się ,,katapultować”. Po raz kolejny ucierpiała jego noga. Nie wyglądało to dobrze. Zawodnik ledwo trzymał się na nogach.

Pomimo tego wjechał do kolejnej powtórki biegu zamykającego pierwszy finał, bo sędzia Ryszard Bryła nie wykluczył Czecha z biegu, pomimo jego winy, co przyznało już po meczu kilku ludzi z branży. Pawlicki jeszcze powalczył z Milikiem na tyle ile mógł. Jechał przez jakiś czas w kontakcie. Potem jednak wyraźnie odpuścił, dowożąc punkt.

Kibice nagrodzili zawodnika za taką postawę wielkimi brawami, jednocześnie martwiąc się o jego stan zdrowia. Nie ulega wątpliwości, że bolało, ale leszczyński Byk na pewno wystąpi w rewanżu na Stadionie Olimpijskim. Nie ma żadnych złamań, choć istniało takie podejrzenie. Żużlowiec FOGO Unii okazał się być człowiekiem ze stali. W najbliższych dniach przejdzie szereg zabiegów fizjoterapeutycznych, które pozwolą na dojście do pełnej sprawności. (andre/fot.archiwum).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*