Polityk zmienny jest

80
fot. S. Skrobała

Okazuje się, że nie tylko kobieta zmienną jest. Także politycy. I nie chodzi mi wcale o lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru i jego niefortunny wypad w nieznane z partyjną koleżanką z Poznania, noszący znamiona romansu. Mówi się – z Nowym Rokiem nowym krokiem, co w tym przypadku brzmi niefortunnie. Taki zwrot kojarzy się niektórym z leszczyńskim radnym Grzegorzem Rusieckim, który ogłosił publicznie rozstanie z klubem lewicy. Wszyscy podkreślają aksamitność tego rozwodu, a przy okazji wychwalają pod niebiosa zalety naszego polityka. Czy słusznie?

Przypomnę, iż Rusiecki już pacholęciem będąc związał się z SLD, w myśl zasady, że kto za młodu nie jest lewicowcem, ten na starość będzie skur… I to mimo tego, iż służył do mszy jako ministrant i już później, chodząc jak przykładny katolik, co tydzień do kościoła. Taki już urok polskiej lewicy, że Boga mają na języku, a …diabła w sercu. Może się czepiam, bo faktycznie pan Grzegorz miał wszelkie zadatki na lokalnego polityka: wykształcony, przystojny i nawet potrafił się dobrze wysławiać. Jego firmowy uśmiech zjednał mu niejedną fankę, a także spore grono wyborców. Dość powiedzieć, że w cuglach został w 2002 roku radnym miejskim, a w poprzedniej kadencji samorządu piastował funkcję wiceprezydenta Leszna. Co prawda złośliwcy, w tym nasz redakcyjny kolega, wypominali mu, iż jako młody radny znany był głównie z kwiecistych peanów na cześć ówczesnego prezydenta Tomasza Malepszego. Poza tym jako wiceprezydent nadzorował pracę MOSiR-u, a jak wiadomo największą aferą w poprzedniej kadencji samorządu był poślizg z budową sztucznego lodowiska. Poleciały głowy, sprawa oparła się o prokuraturę, ale Rusiecki wyszedł z tego zamieszania bez szwanku.

Jak ćwierkały wróble na leszczyńskich dachach, jego kadencja na stanowisku wiceprezydenta miała być próbą generalną przed przejęciem sterów w mieście. Ale pech chciał, że Tomasz Malepszy, będący już w wieku okołoemerytalnym, zdecydował się na zmiany w swoim życiu osobistym. W myśl powiedzenia, „jak się ożenisz, to się odmienisz” wystartował w kolejnym wyścigu o fotel prezydenta. Wybory w 2015 roku przegrał jednak zdecydowanie z Łukaszem Borowiakiem, co było dużą sensacją nie tylko na skalę Leszna. Panu Grzegorzowi na otarcie łez pozostało miejsce w radzie w otoczeniu kolegów z lewicy. Chyba już wtedy zaświtała mu w głowie myśl, by stopniowo odseperować się od lewej strony, tym bardziej że nigdy członkiem SLD nie był. W ostatnich wyborach do Senatu wystartował już jako kandydat niezależny, choć delikatnie wspierany był przez Nowoczesną.

Jak deklaruje obecnie radny Rusiecki, robi krok w tył, by przeanalizować pewne sprawy i zastanowić się, co dalej. Na pytanie naszego dziennikarza, czy wystartuje w najbliższych wyborach na prezydenta miasta, odpowiada wymijająco, że w polityce dwa lata to wieczność, a jak będzie, to dopiero się okaże. Jednocześnie deklaruje, iż będzie do końca kadencji niezależnym radnym, lecz w opozycji do obecnego prezydenta. Pierwsza próba sił nastąpi już za tydzień podczas głosowania uchwały budżetowej. Rusiecki zapowiada, że jest gotowy na rozmowy z Borowiakiem i na zawarcie kompromisu. Co to tak naprawdę oznacza, przekonamy się wkrótce…

Robert Lewandowski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*