Polska faworytem, ale…

13

Przed nami ostatni, najważniejszy akord tegorocznej rywalizacji w Drużynowym Pucharze Świata na żużlu. Oj działo się w nim bardzo dużo. Niespodzianka goniła niespodziankę. Czy także w finale będziemy świadkami czegoś niespodziewanego?

Murowanym faworytem do złota są Polacy. Młoda Polska drużyna ma wszystkie atuty w rękach. Piotr Pawlicki, Maciej Janowski, Patryk Dudek i Bartosz Zmarzlik pomimo młodego wieku potrafią już bardzo dużo. Można rzec, że to jest reprezentacja na długie lata, reprezentacja, która powinna dominować rok po roku. Warto jeszcze wspomnieć o rezerwowym Bartoszu Smektale, który przekonał swoją jazdą Marka Cieślaka do tego, by i jemu zaufać.

Patrząc jednak też na to co do tej pory się działo, to nie możemy już biało-czerwonym wieszać medali na szyjach. Sport bywa nieprzewidywalny i przewrotny. W barażu Rosja bez Grigorija Łaguty miała przegrać z Australią, a tymczasem ją pokonała i to gładko. Przy okazji barażu kibice w Lesznie mogli podziwiać rosyjską perełkę Gleba Czugunowa. Któż wczoraj się spodziewał, że dzięki świetnej postawie 17-latka Rosja awansuje do finału?

Kto spodziewał się wcześniej, że w Szwecji z kretesem polegnie Dania, a w Kings Lynn z Brytyjczykami polegną Australijczycy. Byliśmy też świadkami dobrej postawy Łotyszy i młodziutkich Amerykanów. Co przyniesie finał? Wierzymy, że zakończy się triumfem naszych reprezentantów. Równie ważne jest to, by kibice tak jak w barażu obejrzeli kawał dobrego speedwaya.

Przypomnijmy, że o medale obok Polaków pojadą też: Wielka Brytania, Szwecja oraz Rosja. Początek ścigania na Smoczyku w sobotę o 19.00. (andre/fot.archiwum).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*