Polska nie jest przygotowana na ataki terrorystyczne

71
Wojciech Szewko Fot. lg

Często prowadzi pan wykłady w tak małych miastach jak Gostyń?
Czasami, jeśli ktoś mnie zaprosi, to chętnie. To wielka przyjemność spotykać się z kimś, kto naprawdę jest czymś zainteresowany.

Przyszło sporo osób – prawie wszystkie miejsca zajęte. Czy tak duże zainteresowanie geopolityką można połączyć ze świadomością zagrożenia terrorystycznego, o którym także pan opowiadał na spotkaniu?
To pokazuje, że w Polsce jest wielki i niezaspokojony głód wiedzy o świecie. Tradycyjne media zajmują się głównie tym, który poseł pogryzł którego albo w kim zakochała się jakaś chwilowa gwiazda show biznesu. Ludzie w Polsce mają dosyć mediów tradycyjnych i ich tabloidowej, uwłaczającej intelektowi, wizji świata. Stąd na takich spotkaniach są pełne sale.

Wygląda na to, że jest gorzej, niż wielu się wydaje. Przeprowadzał pan symulacje ataków terrorystycznych na dworce podczas Światowych Dni Młodzieży i wszystkie bomby „wybuchły”. Ilu ludzi by zginęło, gdyby ładunki wybuchowe były prawdziwe?
Szacunkowo około 200 osób jednego dnia. Niestety, weryfikacja jak najbardziej rzetelna i dobrze udokumentowana pokazała obraz skrajnego braku przeszkolenia służb ochrony oraz odpowiedzialnych za codzienne bezpieczeństwo. To problem systemowy i nic się w tej sprawie nie zmieniło. To nie brak woli ochrony czy policji. Oni po prostu nigdy nie słyszeli o tym, co powinni robić, na co zwracać uwagę. Nikt nie dba o podnoszenie ich kwalifikacji. Tak będzie do pierwszego zamachu – wtedy rozpocznie się wielkie narodowe szukanie winnych.

Jakie motywacje przyświecają terrorystom?
Rozgłos i retoryka odwetu. Pozwalają one rekrutować lokalnie kolejnych zwolenników, pozyskiwać sponsorów, przejmować następne wyszkolone i uzbrojone grupy. Jest również aspekt bardziej skomplikowany. Im większa rodzi się w społeczeństwie nienawiść wobec muzułmanów, tym większa jest motywacją tych ostatnich do „radykalizowania się”. Chodzi o to, żeby ci bardziej umiarkowani wyznawcy islamu wobec perspektywy ataków czy prześladowań masowo wsparli swoich jedynych skutecznych „obrońców”, czyli ekstremistów.

Czy islam potępia terroryzm? Niecałe dwa lata temu – także w ramach spotkań organizowanych przez klub Hypatia – występował w tym miejscu imam Nezar Charif. Zapytałam go, czy według islamu terroryści idą do nieba. Nie zaprzeczył.
To skomplikowana kwestia. Jeśli ktoś umiera podczas tzw. dżihadu fisabililah, w imię czy na drodze Allaha, jest męczennikiem i idzie do raju. Dyskusja powinna być sprowadzana do tego, czy terroryzm jest takim właśnie dżihadem.
W islamie to imam rządzi lokalną wspólnotą wiernych. To on dobiera właściwą interpretację Koranu poprzez hadisy i ewentualnie uznanych interpretatorów, więc od niego zależy, czy wychowa swoją wspólnotę na miłujących pokój ludzi wiary czy na oszalałych zbrodniarzy. Wprawny imam potrafi zrobić i to i to.

Cały artykuł w 16. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*