Poświąteczny remanent

59
fot. mac

To chyba wina pogody, bo zamiast wiosennego kopa, wrócił zimowy dół. Kto to widział, żeby na Wielkanoc było zimniej niż na Boże Narodzenie? Co prawda w naszej okolicy śniegu nie ma, ale wszędzie wokół spadło go trochę. Czy to oznacza, iż na weekend majowy trzeba będzie przeprosić się z zimowymi oponami? Mam nadzieję, że nie…

Zanim jednak doświadczymy kolejnej pogodowej anomalii, wypada podsumować świąteczne dni. Kibice żużla są niepocieszeni, bowiem inauguracyjny mecz na „Smoku” został przełożony. Może zamiast budować Aleję Gwiazd Żużla trzeba było pomyśleć o zadaszeniu stadionu? Wiem, że to mrzonki, ale pomarzyć czasami można… Pilniejsze, choć nie wiem czy realniejsze jest zadaszenia lodowiska przy stadionie. Podpowiadam więc radnym, np. z PO, by naciskali na władze miasta w sprawie przykrycia tafli lodowiska dachem. Może wówczas w święta wielkanocne będzie okazja pojeździć chociaż na łyżwach. Wiadomo, iż obecnie rządzących miastem bardziej zajmuje rozliczenie poprzedniej ekipy ze ślimaczącej się inwestycji przy ul. 17 Stycznia, ale lud oczekuje konkretów.

Na razie wokół stadionu żużlowego ruszyły prace kanalizacyjno-drogowe, by zdążyć przed najważniejszą imprezą tego lata – Drużynowym Pucharem Świata. Ulica Strzelecka będzie modernizowana na raty i to pod warunkiem, że załapiemy się na pieniądze z tzw. schetynówek. Natomiast w całości ma być wykonany remont ul. 55 Pułku Piechoty. Osobiście mnie bardzo ucieszyło, gdyż to moja droga do pracy. Tak na marginesie: do domu wracam już inną drogą, co może wydawać się dziwne, ale dla mnie jest jak najbardziej logiczne. Rano podwożę małżonkę do pracy, a wracam już sam, chyba, że na messengerze odezwie się mój syn. „Tato, wracasz około 15-tej? ” – pyta i jak pasuje, to wracam. Właściwie na 55 PP znam każdą dziurę czy wybrzuszenie, dlatego potwierdzam pilną potrzebę jej remontu. Przy okazji ma powstać ścieżka rowerowa i większa liczba miejsc postojowych. Oba udogodnienia bardzo się przydadzą, zwłaszcza dodatkowe parkingi. Był czas, że wieczorem podjeżdżałem do pobliskiej piekarni po świeże bułki i często był kłopot z zaparkowaniem auta.

Pogoda jest taka, że nawet nie ma kiedy zainaugurować sezonu rowerowego, więc pozostaje marsz z kijkami lub bieganie w deszczu. Udało się nam to nawet urzeczywistnić w drugi dzień świąt. Na niepogodę mamy też internet, gazety albo książki. Z zainteresowaniem przeczytałem w świątecznej „Wyborczej” obszerny wywiad z Nancy Colier, autorką książki „The Power of Off” (Siła wyłączenia). Amerykanka uświadamia nam, że wielu z nas jest narkomanami, a nowe technologie typu smartfon, tablet czy laptop uzależniają tak samo jak heroina. Święta prawda! Nowe technologie kradną nam nie tylko czas, ale także odzwyczajają od bycia samymi ze sobą. Dlatego szybko odłożyłem gazetę (i smartfona), by wrócić do książki Szymona Hołowni „Ludzie w czasach Chrystusa”. Autor próbuje odtworzyć scenerię tamtych czasów i to nie tylko w Betlejem czy Jerozolimie, lecz także na naszych ziemiach. Bo prawdopodobnie w upalne lato roku 30 naszej ery król Lechii Awiłło Leszek IV, siostrzeniec Cezara i wielki pra-Polak, właśnie wrócił z Bawarii, gdzie z germańskimi wodzami debatował o panoszącej się na południu rzymskiej uzurpacji… Ciekawa lektura!

Robert Lewandowski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*