Powiem wprost: zawiodłem. Drugi raz to się nie powtórzy

73
Fot. mac

Gdybym się uparł, to wcale nie musiałem poddać się operacji. Jeździłem z kontuzją prawie dwa sezony. Ale nie ukrywam, że przeszkadzała mi, więc postanowiłem oddać się w ręce lekarzy – mówi Peter Kildemand, duński żużlowiec Fogo Unii Leszno. – Nie mogę powtórzyć sezonu 2016. Moje wyniki okazały się poniżej oczekiwań. Nie będę tłumaczył się, ani szukał usprawiedliwień i powiem wprost: zawiodłem.

W czym tkwił największy kłopot, który miał wpływ na twoje wyniki?
Miałem uszkodzone więzadła krzyżowe w kolanie, które ograniczały możliwości ruchowe. Pojawiał się ból, czułem dyskomfort. Miałem jeszcze inne kontuzje, ale na przykład po urazie żeber już nie ma śladu.

Jakie są szanse, że zdążysz wyleczyć się do inauguracji sezonu?
Myślę, że duże szanse i wezmę udział w treningach i sparingach. Nawet nie zastanawiałem się czy mogłoby mnie zabraknąć w marcu i kwietniu na żużlowym torze. Chciałby być przygotowany na sto procent. To powinno stanowić gwarancję zadowalających wyników. Nie muszę martwić się o przygotowanie sprzętowe. Po tym względem wszystko przebiega bez zakłóceń. Nawet o tym nie myślę, że mógłbym nie zdążyć z rehabilitacją. Przecież ja już rozpocząłem treningi ogólnosprawnościowe – siłownia, sprawnościówka, rowerek. Za chwilę dołożę zajęcia wytrzymałościowe. Razem z Unią Leszno wybieram się na zimowy obóz.

Cały artykuł w 2. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*