Proboszcz oskarżany o molestowanie został odwołany

1111
Kościół parafialny w Żytowiecku fot. Lila Gabryelów

Kuria Metropolitalna w Poznaniu odwołała proboszcza parafii w Żytowiecku Andrzeja W. Zdaniem wielu – dużo za późno. Bo o tym, że pod adresem księdza kierowane są poważne oskarżenia, które potem potwierdziła prokuratura w trakcie postępowania w wydanym oświadczeniu, zwierzchnicy kościoła wiedzieli od co najmniej roku. Nic z tym jednak nie zrobili. Nie zawieszono księdza w obowiązkach, ani nie odsunięto od pracy z dziećmi.

Ostatnio ksiądz nagle ogłosił na mszy, że rezygnuje. Jako powód podał pogorszenie stanu zdrowia, o co oskarżył… swoich parafian. Prawdopodobnie miał na myśli tych, którzy donieśli na temat jego czynów. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, kilka dni wcześniej proboszcz został wezwany wraz ze swoim dziekanem na rozmowę do kurii.

Ksiądz trzymał się swojej parafii bardzo długo, ignorując kolejne zarzuty mieszkańców. W marcu 2017 roku po raz pierwszy opisałam relacje świadków, którzy zarzucali proboszczowi W. molestowanie chłopców i mężczyzn. I to na przestrzeni 32 lat! O pedofilskich i homoseksualnych skłonnościach księdza mówiło się od dawna, ale po cichu. Sprawa miała charakter publicznej tajemnicy, o której wiedziało wiele osób, w tym przedstawiciele lokalnych mediów. Jednak oficjalnie wszyscy milczeli.

W ub.r. udało mi się namówić ludzi do zwierzeń. W Panoramie Leszczyńskiej ukazał się artykuł „Grzech zagościł u księdza proboszcza Wiśniewskiego”, w którym moi rozmówcy mówili o seksualnym wykorzystywaniu przez księdza uczniów, ministrantów i dorosłych parafian. Opowiadano m.in. o tym, że ksiądz sadzał dzieci na kolana, gryzł je i lizał po uszach, wkładał ręce pod koszulki, kazał sobie masować okolice krocza. Mówiło się także o tym, że miał na plebanii dmuchane lalki i gejowskie pisma pornograficzne, które pokazywał nieświadomym chłopcom. Także młodzi mężczyźni skarżyli się na księdza. Unikali chodzenia na probostwo, bo niekiedy nie umiał trzymać rąk przy sobie i – jak relacjonowali – wręcz rzucał się na nich. Mówiono, że podobne zachowania przejawiał podczas kolędy.

[…]

Przedstawiliśmy nasze skargi osobiście – relacjonują. – Przebieg rozmowy nie wróżył jednak pozytywnego dla nas rozwiązania sprawy, a przynajmniej nie zapowiedziano żadnych szybkich ani konkretnych działań. Ksiądz biskup obiecał jedynie, że porozmawia z proboszczem.

Parafianie zabrali ze sobą trzy relacje osób molestowanych przez księdza W. i podpisane przez nich. Przekazali je za pokwitowaniem odbioru. Wśród parafian, którzy wybrali się do kurii, był Hieronim Machowski z Łęki Małej. Jego odważna postawa przysłużyła się sprawie usunięcia księdza W. z parafii Żytowiecko.

Byłem przez księdza molestowany wielokrotnie już jako osoba dorosła – mówi. – Moje przeżycia zostały opisane w tekście w Panoramie Leszczyńskiej w kwietniu ub.r. Wtedy jeszcze anonimowo. Z mojego rozeznania wynika, że podobnych krzywd mogli doznać tutaj chłopcy lub młodzi mężczyźni w niemal co drugim domu, tylko wielu się czuje zbyt skrępowanych, bo o tym mówić.

Pan Hieronim umówił się w kurii na złożenie zeznań pod przysięgą. Mają one być przekazane do Kongregacji Nauki Wiary w Watykanie. Jak jednak pokazuje praktyka, na wyrok czeka się niekiedy nawet kilka lat.

Parafianie, którzy byli w kurii, znów poczuli się zlekceważeni brakiem działań hierarchów kościelnych. Zaczęli się nawet zastanawiać nad napisaniem skargi na ich bezczynność. Nie zdążyli jednak tego zrobić, bo ksiądz nagle obwieścił na mszy, że rezygnuje.

[…]

Proboszcz odszedł, ale jego sprawa się nie kończy. Od ub. r. przed Sądem Okręgowym w Poznaniu, wydział zamiejscowy w Lesznie, toczy się sprawa o naruszenie dóbr osobistych byłego proboszcza. Pozwał mnie, jako autorkę tekstów, i redakcję Panoramy Leszczyńskiej. Nie możemy relacjonować rozpraw, bo przebieg procesu został utajniony na prośbę księdza W. Musimy więc poczekać do ogłoszenia wyroku. Lila Gabryelów

Cały artykuł w 20. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

1 KOMENTARZ

  1. W sumie solą sprawy jest to, że żmudna praca autorki nie poszła na marne. Myślę, że jest to dla niej wielką satysfakcją. A ksiądz? Ech zapomnijmy jak najszybciej o nim, choć nie tak łatwo wymazać z pamięci 32 lata z życia parafii. Jest nowy ksiądz i nowe rozdanie. Będzie dobrze. Musi być.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*