W przychodniach ustawiają się długie kolejki

206
W ostatnim czasie w kolejkach do lekarzy ustawia się coraz więcej pacjentów. Na zdjęciu: Centrum Medyczne Medeor w Lesznie Fot. ama

Zapewne przyczyniła się do tego również kapryśna pogoda, że mnóstwo osób kaszle, psika, a poczekalnie w przychodniach pękają w szwach. Niewykluczone, że szczyt zachorowań jest dopiero przed nami. Dlatego warto nawet teraz zaszczepić się przeciwko grypie.

O wzmożonej liczbie zachorowań świadczy m.in. sytuacja w leszczyńskim szpitalu. W piątek lecznica wydała komunikat, iż ze względu na sytuację epidemiologiczną, spowodowaną zwiększoną zapadalnością na infekcje grypowe zdecydowano o ograniczeniach odwiedzin chorych.

Przy pacjencie może przebywać tylko jedna i to zdrowa osoba. Poza tym w odwiedziny nie mogą przychodzić dzieci do czternastego roku życia. Ograniczenia obowiązują do odwołania.

W przychodniach rzeczywiście panuje tłok, a do lekarzy, również pediatrów, ustawiają się kolejki.

Zdarza się, że lekarz dziennie przyjmuje 60, a czasem nawet 70 pacjentów. To o 30-40% więcej niż w latem – mówi lek. Danuta Świetlik-Świderska, kierująca Centrum Medycznym Medeor w Lesznie.

Radzi, by w przypadku, gdy objawy nie są bardzo nasilone i wiążą się z niewielkim stanem podgorączkowym, nie rejestrować się od razu na wizytę do lekarza. Warto wtedy poczekać 1-2 dni, zadziałać objawowo. Unikniemy wtedy w przychodni kontaktu z osobami bardziej chorymi.

Pacjentów rejestrujemy oczywiście na konkretne godziny, jednak w przychodni i tak nie unikną spotkania z innymi chorymi. Tymczasem jeśli organizm jest osłabiony, ryzyko zachorowania jest większe. Takie infekcje roznoszą się drogą kropelkową czy nawet przez podanie ręki – przestrzega Danuta Świetlik-Świderska.

Jeśli w domu zachoruje jedno dziecko, jest wysokie prawdopodobieństwo, że choroba przeniesie się również na inne pociechy oraz pozostałych domowników. Skąd nagły wzrost zachorowań?

Często mamy do czynienia z taką sytuacją od grudnia do lutego. A że do tego w ostatnim czasie pogodę mieliśmy w kratkę, na skutki nie musieliśmy długo czekać. Przyszły wprawdzie mrozy, ale część wirusów jest na nie odporna. Dlatego nie można powiedzieć, jak to często potocznie się określa, że zimowa aura wymrozi wszystkie zarazki – dodaje Danuta Świetlik-Świderska. Anna Maćkowiak

Cały artykuł w 4. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*