Przyjechali za chlebem. Nie wszyscy chcą wracać do ojczystego kraju

308
Katarzyna Nesterenko z synami Fot. ama

Z szacunków wynika, że w Lesznie mieszka już ok. 2,5 tysiąca Ukraińców. Jeśli dodać tych, którzy mieszkają i pracują w okolicznych miejscowościach, liczba ta będzie zdecydowanie większa. Jak żyje się Ukraińcom w naszym regionie? Czy ich czas wypełnia tylko praca? Myślą o tym, by wrócić do ojczyzny?

Mieszkający wraz z rodziną w Długich Starych, gm. Święciechowa Yuriy Shcheglovitov na ukrański boom w Polsce może spojrzeć z pewnej perspektywy. Sam zdecydował się na przyjazd tu dwadzieścia lat temu. Pochodzi z Charkowa.

Tak jak wy, Polacy, zaczęliście wyjeżdżać do pracy na zachód, również my, Ukraińcy, ruszyliśmy na zachód po lepsze życie – wspomina Yuriy Shcheglovitov.

Zajął się handlem i do dziś sprowadza z Ukrainy do Polski m.in. chałwę. Nie dziwi go fakt, że właśnie teraz tylu jego rodaków postanowiło przyjechać do swoich zachodnich sąsiadów.

Owszem, jak u nas ktoś naprawdę jest dobry w swoim fachu, jest w stanie zarobić w przeliczeniu na złotówki jakieś 2-3 tysiące. Jednak nie w każdym zawodzie. Dobry blacharz tyle wyciągnie… Wiele osób na Ukrainie musi jednak pracować za najniższą krajową, która wynosi obecnie 3200 hrywien, czyli… nawet nie 500 zł. Tymczasem opłaty za mieszkanie są podobne, jedzenie też swoje kosztuje – ubolewa Yuriy Shcheglovitov, dodając po chwili: – Od was sporo osób wyjechało, to dla nas pojawiła się szansa. Dlaczego Ukraińcy nie mieliby z niej skorzystać?

Wielu jego rodaków przyjeżdża do Polski po to, by zarobić i wrócić do siebie. Na Ukrainie czekają na nich rodziny. Są też jednak tacy, choć pozostają w mniejszości, którzy przyjeżdżają całymi rodzinami z myślą, by zostać w naszym kraju na stałe. Tak zrobiła mieszkająca w Lesznie z mężem i dwójką dzieci Katarzyna Nesterenko.

Ja i dzieci mamy Kartę Polaka. Moi przodkowie byli Polakami, ale nigdy wcześniej tu nie byłam – mówi pani Katarzyna.

Mieszkając jeszcze na Ukrainie, wraz z mężem pracy w Polsce szukali sami, bez pośredników. Udało się dzięki portalowi olx.pl właśnie w Lesznie.

Mąż ma fizyczną pracę. Montuje okna, drzwi, bramy, rolety… – wyjaśnia Katarzyna Nesterenko. – Ja na razie jestem w domu, bo młodszy syn dopiero skończył dwa lata. Mam jednak nadzieję, że znajdzie się dla niego miejsce w żłobku i ja również będę mogła pójść do pracy.

Pani Katarzyna ma ekonomiczne wykształcenie. Na Ukrainie pracowała w swoim zawodzie. Obecnie swoją wiedzę i umiejętności z zakresu księgowości szlifuje w leszczyńskim Żaku.

Chcieliśmy zmienić coś w swoim życiu na lepsze, dla siebie, ale i dla naszych dzieci – tak Ukrainka tłumaczy powód, dla którego przyjechali do Polski.

Zdecydowali się na Leszno, bowiem w tym mieście było ich jeszcze stać na wynajęcie mieszkania. W większej miejscowości, nie poradziliby już sobie finansowo.

Leszno jest bardzo ładnym miastem, ani dużym, ani małym. Blisko stąd do Poznania czy Wrocławia – dodaje Katarzyna Nesterenko.
Anna Maćkowiak

Cały artykuł w 35. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

5 KOMENTARZE

  1. I niech nikt nie mówi bzdur, że imigranci ekonomiczni nie są Polsce potrzebni. Są potrzebni jak woda i powietrze gdy rząd chce wzrostu ekonomicznego na poziomie dwucyfrowym, bo mamy teraz żenujący i sztucznie pompowany. Są potrzebni w momencie ujemnego przyrostu naturalnego. Są potrzebni gdy wiele Polaków jest imigrantami ekonomicznymi w innych krajach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*