Czy radny był agentem?

236
fot. mac

Nie ruszałbym tematu, bo lekko nieświeży i nie przez nas wyniuchany. Ot, ciekawostka z gatunku: „trupy z esbeckiej szafy”, ale sprawa stała się głośna. Oto Marek Goryniak, radny Prawa i Sprawiedliwości w Lesznie, został wybrany do rady programowej TVP 3, za co można mu tylko złożyć gratulacje. Natomiast zdziwienie budzi fakt, iż komunikująca o tym na konferencji prasowej posłanka PiS Joanna Lichocka, członek Rady Mediów Narodowych, od dziennikarza „Panoramy” dowiedziała się, iż osoba o podobnych z szefem klubu PiS danych figuruje w katalogu IPN jako współpracownik bezpieki.

Dwa tygodnie temu na portalu Elki pojawił się news, iż z udostępnionego inwentarza archiwalnego Instytutu Pamięci Narodowej wynika, że znajdują się tam dokumenty dotyczące radnego Marka Goryniaka. Inny ważny działacz PiS zapytał mnie wtedy SMS-owo, czy napisałbym taki artykuł, jak zrobiła to Elka? Nie wiedziałem o co chodzi, więc najpierw go uważnie przeczytałem, a potem odpowiedziałem: „temat dla mediów ciekawy i wymaga wyjaśnienia”. Wtedy mój rozmówca stwierdził, że radny ma przecież zaświadczenie z IPN. Odpowiedziałem, że owszem, czytałem o tym, ale wątpliwości pozostają. Zgadzają się bowiem podstawowe dane: imię i nazwisko, imię ojca, data urodzenia i miejsce, czyli Leszno. Dodałem, że tylko przejrzenie teczki w IPN wyjaśni wątpliwości, choć zawsze można powiedzieć, że to fałszywki. Przykład Lecha Wałęsy jest wymowny.

Jeszcze tego samego dnia zadzwoniłem do pana Marka. Zdziwiła mnie trochę jego reakcja, bo oznajmił mi, że nie ma czasu zajmować się takimi sprawami, a tak w ogóle to społeczeństwa też to nie interesuje, tylko nas, dziennikarzy. OK, pomyślałem, może ma racje? Jednocześnie wspomniał, iż w przeszłości kręciły się wokół niego różne podejrzane typy. Poprosiłem o podesłanie mi tego zaświadczenia z IPN, na które powoływał się mój informator.

Mam je przed sobą i faktycznie papier ten daje panu Markowi pozory spokojnego snu. Oto dyrektor oddziału IPN w Poznaniu Rafał Reczek w piśmie z 11 października 2013 r. „zaświadcza, że dane osobowe Marka Grzegorza Goryniaka, syna Edmunda, ur. 15 czerwca 1947 roku w Lesznie nie są tożsame z danymi osobowymi, które znajdują się w katalogu funkcjonariuszy, współpracowników, kandydatów na współpracowników organów bezpieczeństwa państwa oraz innych osób, udostępnionym w Instytucie Pamięci Narodowej od dnia 26 listopada 2004 r.”

Tylko tyle i aż tyle. Co prawda wszystkie podstawowe dane się zgadzają, lecz dyrektor zaświadcza, że nie są „tożsame”. Co to dokładnie oznacza, nie wiadomo? Jedynym wyjściem wydaje się przejrzenie zasobów archiwalnych IPN. Dobrym pomysłem jest też wystąpienie o udostępnienie dokumentów przez samego zainteresowanego. Nie mam prawa poddawać w wątpliwość uczciwości i nieposzlakowanej opinii Marka Goryniaka.

Natomiast partia, która desygnowała go do tak ważnego gremium, jak rada programowa TVP, powinna wykazać więcej profesjonalizmu i sprawdzić wcześniej kandydata. Tym bardziej że od przeszło 2 tygodni w katalogu IPN widnieją informacje o materiałach operacyjnych WUSW w Lesznie z lat 1983-90 na temat TW „Rajmund”. Robert Lewandowski

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*