Romantyczna kolacja okiem szefów kuchni

82
Dla panów stek grilowany, dla pań – łosoś. To walentynkowa kolacja Leszka Marcinkowskiego z Zajazdu u Dudziarza w Kościanie Fot. Bogdan Ludowicz

Romantyczna kolacja to niemal obowiązkowy punkt walentynkowego wieczoru i to bez względu na to, czy do tego święta podchodzimy z powagą czy też z przymrużeniem oka. Trudno wyobrazić sobie przecież milsze zakończenie dnia niż wspólny posiłek z ukochaną osobą. Pewną profanacją byłoby jednak celebrowanie Dnia Zakochanych zwykłą kanapką z szynką.

Co przy takiej okazji powinno pojawić się na naszym stole? Co zamówić lub przygotować, aby rozpalić zmysły i rozbudzić emocje? O podpowiedź poprosiliśmy specjalistów – szefów kuchni i właścicieli restauracji w naszym regionie.

Piotr Roszak, kucharz z zamiłowania, a przy tym szef kuchni i właściciel restauracji Krawatka w Gostyniu, nie ma wątpliwości, że potrawy podane przy tej okazji powinny kusić bogactwem smaków i aromatów. Na pewno nie mogą być to jakieś banalne dania.

W naszej restauracji panom polecamy na przykład terrinę, czyli rodzaj pasztetu, który przyrządzamy z grubo siekanych kawałków golonki z wędzonym czosnkiem, domowymi piklami z chili, sosem gribiche oraz chlebem. Nikt przecież nie powiedział, że kolacja musi być na ciepło – zaznacza P. Roszak. – Wszystko przygotowujemy sami, łącznie z chlebem, który pieczemy według własnej receptury. Zdradzę jedynie, że swój wyjątkowy smak i wygląd zawdzięcza on swojskiej czarnuszce i… atramentowi z kałamarnicy.

Paniom szef kuchni poleca na walentynki na przykład czarniaka, rybę z rodziny dorszowatych, podanego z pesto z orzechów nerkowca i pietruszki oraz ze szpinakiem i pomidorkami koktajlowymi.

Piotr Roszak przyznaje, że nie wyobraża sobie romantycznej kolacji bez deseru. Swoim gościom zamierza podać kulę sernikową aromatyzowaną orzechem woskim z konfiturą z czarnej porzeczki, solonym karmelem oraz krem kataloński z marakują, bezą rokitnikową i mocno czekoladową kruszonką.

Oba desery podajemy na jednym talerzu, aby zakochani mogli bliżej przysunąć swoje krzesła. Z doświadczenia wiem, że to pomysł, który w walentynkowy wieczór okazuje się strzałem w dziesiątkę. Nie bez przyczyny mówi się przecież, że zakochani jedzą sobie z ust – z uśmiechem dodaje P. Roszak. – Jeśli ktoś będzie przygotowywał kolację sam w domu radzę pamiętać, że je się również oczyma. Sposób podania jest nie mniej ważny niż to, co ląduje na talerzu.

W zupełnie innym stylu menu na walentynkową kolację widzi Leszek Marcinkowski, właściciel restauracji Zajazd u Dudziarza w Kościanie. Panom proponuje stek z grillowanymi warzywami, a ich wybrankom łososia z warzywami w sosie beszamelowy.

Mężczyzna musi zjeść solidną kolację, aby wieczór walentynkowy mógł mieć ciąg dalszy – uważa L. Marcinkowski. – Dlatego proponuję stek, bo to bez wątpienia danie prawdziwego faceta. Zalety tej potrawy najgłośniej wychwalają potomkowie amerykańskich kowboi czy argentyńskich poganiaczy bydła, ale wśród naszych rodaków również ma coraz większe grono zwolenników. Nie bez powodu, wołowina jest przecież jednym z najlepszych mięs pod względem wartości odżywczych. My przygotowujemy steki z jej najlepszej części, czyli antrykotu i podajemy z grillowaną papryka oraz cebulą.

Z kolei w przypadku pań właściciel Zajazdu u Dudziarza na walentynkową kolację proponuje danie lekkie i delikatne, choć trzeba dodać, że polecana przez niego ryba również ma wiele walorów odżywczych. Anna Machowska

Cały artykuł w 6. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*