Są w ciąży lub niedawno urodziły, ale kondycji zazdrości im niejedna kobieta

299
Fot. can

Czy przyszła mama może być w świetnej kondycji przez całą ciążę? Jeśli jest zdrowa, a ciąża rozwija się prawidłowo, nic nie stoi na przeszkodzie, aby odwiedzała salę treningową. W leszczyńskim Fitness Klub Sporting „ciężarówki” spotykają się w każdy wtorek i czwartek do południa. Wystarczy uchylić drzwi sąsiadujące z siłownią, by przekonać się, że przy rytmicznych dźwiękach mamuśki potrafią nieźle wymiatać…

Patrz na zmianę! Ręce na środek, góra i na bok! Cztery, trzy, dwa, jeden. Maszeruj i głęboki wdech. Wydech. Jeszcze, jeszcze… Patrz na ręce! – komenderuje Martyna Gorwa, instruktorka fitness.

Instruktorka od początku wzbudza moje zaufanie. Tłumaczy każde ćwiczenie, przypomina o prawidłowej postawie i oddechu. Co chwilę rzuca żarcik, który na twarzach uczestniczek wywołuje szeroki uśmiech.

Na sali obecnych jest kilka pań, niektóre są w ciąży mniej lub bardziej zaawansowanej. Inne wróciły do ćwiczeń po porodzie na co dowodem są pełzaki, czyli kilkoro malców bawiących się w najlepsze na parkiecie.

Ugnij kolana! Góra, dół… A teraz weźcie piłkę. Ściągnij łopatki, brzuszek napięty. Wydech, wdech. Ręce proste w łokciach! – prowadzi Martyna.

Drzwi do sali otwierają się na oścież i w karocy na czterech kółkach wjeżdża do środka kilkumiesięczna dziewczynka. Od jej mamy bije pozytywna energia.

Cześć maleńka! – instruktorka uśmiecha się do bobasa i wydaje dyspozycje spóźnionej mamuśce: – Weź sobie piłkę. Tam są – wskazuje odpowiednie miejsce.

Teraz czas na przysiady.

Mamy w ciąży mogą zostać w tej pozycji. Dziewczyny, które nie są w ciąży, schodzą niżej – pokazuje ćwiczenie Martyna Gorwa.

Magdalena Skrzypkowska jest w siódmym miesiącu ciąży. Jest szczupła i ma niewielki brzuszek. W luźnej koszulce w ogóle nie wygląda na ciężarną.

Odpowiedni kamuflaż działa cuda – śmieje się Magda. – A tak naprawę to chyba genetyka i dużo ruchu.

Co ciekawe w ciąży przytyła ponad 10 kilogramów i zakłada, że do porodu przybędzie jej jeszcze kilka.

I wtedy nie zmieszczę się w drzwiach – żartuje.

Przed ciążą była bardzo aktywna. Bieganie i siłownia to był jej chleb powszedni.

Trenowałam kilka razy w tygodniu, biegałam na dystansie około 10 km – mówi Magda i podkreśla, że nie wyobrażała sobie porzucić aktywnego trybu życia wyłącznie z powodu ciąży.

Do dziś jeżdżę na rowerze. Oczywiście, są to takie spokojne przejażdżki dla złapania świeżego powietrza, głównie w weekendy – mówi. – Mam bardzo bezpieczny, niski i szeroki rower. Wybieram wyłącznie proste trasy i nie rozwijam dużych prędkości. Zresztą przez cały czas mąż biegnie obok mnie.Karolina Bodzińska

Cały artykuł w 37. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*