Są pytania, które pozostaną bez odpowiedzi

113
Na akta sprawy złożył się dość pokaźny materiał Fot. ama

To była jedna z głośniejszych i bardziej bulwersujących spraw ostatnich miesięcy w regionie leszczyńskim. Prokuratura Rejonowa w Gostyniu zakończyła postępowanie dotyczące śmierci trzech osób w jednym z bloków przy ul. Górnej, na os. Konstytucji 3 Maja. Niestety, szybko potwierdziła się tragiczna hipoteza, że pod koniec stycznia 27-letni mężczyzna zabił swoją partnerkę i dziecko, a później popełnił samobójstwo. Kilka dni temu gostyńska prokuratura poinformowała o finale postępowania w tej sprawie.

Śledztwo zostało wszczęte 25 stycznia. Początkowo przyjmowano szereg hipotez. Przesłuchano kilkudziesięciu świadków, powołano też biegłych z zakresu medycyny sądowej. Podczas sekcji zwłok pobrano materiały do badań toksykologicznych oraz histopatologicznych. Wiadomo na pewno, że pierwszą osobą, która poniosła śmierć, była 23-letnia Katarzyna S., później nastąpił zgon 10-miesięcznego dziecka, a na końcu mężczyzny. 27-latek powiesił się. Nie ma żadnych dowodów na to, by ktokolwiek nakłaniał mężczyznę do targnięcia się na życie czy też przyczynił się do jego śmierci. Postępowanie w tej sprawie prowadzone było odrębnie i zostało umorzone.

Mężczyzna ostatnie kontakty telefoniczne podejmował 21, a ostatni raz żywy widziany był w aptece 22 stycznia – mówi prokurator Jacek Masztalerz, pełniący obowiązki prokuratura rejonowego w Gostyniu.

Wtedy też kupował leki uspokajające oraz preparaty zawierające ibuprofen. Być może próbował w ten sposób tłumić zdenerwowanie. Jednocześnie włożył sporo wysiłku w to, by przygotować specjalną konstrukcję, na której później powiesił się w jednym z pomieszczeń mieszkania przy ul. Górnej. W trakcie badań sekcyjnych stwierdzono u niego promil alkoholu we krwi oraz 1,7 promila w moczu. Można więc mówić o średnim upojeniu alkoholem. We krwi nie miał natomiast substancji psychoaktywnych, podobnie jak kobieta i niemowlę. Wprawdzie sprawca przeglądał wcześniej strony internetowe poświęcone marihuanie, ale nie znaleziono jej w mieszkaniu przy ul. Górnej w Gostyniu.

Zarówno dziecko, jak kobieta zostali uduszeni ręką lub jakimś miękkim przedmiotem, np. poduszką. Na ich twarzach nie znaleziono bowiem żadnych śladów. Fakt zamknięcia mieszkania od wewnątrz oraz większości wewnętrznych drzwi oraz znalezienie kluczy od nich w pomieszczeniu, w którym znajdowało się ciało 27-latka wskazują, że to on zabił kobietę i dziecko. Zdaniem prokuratury sprawca działał w przemyślany sposób, nie zrobił niczego impulsywnie. Najprawdopodobniej jego partnerka nie przeczuwała, że może wydarzyć się coś takiego. Wygląda na to, że zorientowała się w ostatniej chwili i kompletnie zaskoczona nawet nie próbowała się bronić. Świadczy o tym brak śladów jakiejkolwiek walki na ciele kobiety. Mężczyzna dopiero po kilku dniach od śmierci 23-latki i dziecka popełnił samobójstwo. W międzyczasie, podszywając się pod swoją partnerkę, wysyłał maile do rodziny. Korespondencja była jednak „podpadająca”, a pewne sformułowania nie pasowały do języka, jakim na co dzień operowała Katarzyna S. Ostatecznie, zaniepokojony całą sytuacją i brakiem kontaktu z rodziną, policję zawiadomił brat 27-latka.

Zlecono również badania genetyczne, by określić więzy pokrewieństwa. Chodziło o to, by mieć pewność, że rodzicami małoletniego Maksa są Katarzyna S. i Łukasz K. Taką pewność uzyskano.

Mężczyzna zostawił cztery listy pożegnalne. W jednym z nich wskazywał na ewentualny motyw zdrady, który miał się tu pojawić i rzekome opuszczenie go przez partnerkę, która miała również wraz z dzieckiem opuścić ich mieszkanie – dodaje prokurator Masztalerz. Anna Maćkowiak

Cały artykuł w 19. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*