Skazani na sukces. Powtórki z rozrywki nie planują

53

Leszczyńskie Byki mają w swoich szeregach aż pięciu reprezentantów Polski i trzech stranieri, którzy są zaliczani do najlepszych żużlowców w Europie i na świecie. Posiadają na koncie medale mistrzostw świata i mistrzostw Europy. Biało – niebiescy z takim składem muszą zawojować ligę. W zespole nie ma słabych punktów, więc i oczekiwania są duże. Udział w play off stanowi minimum. Ubiegłoroczne niepowodzenia może osłodzić tylko zdobycie mistrzowskiego tytułu.

Personalnie skład Fogo Unii prezentuje się rewelacyjnie. Ale po ubiegłorocznym sezonie mało kto wierzy w zapewnienia, że wystarczą dobre nazwiska zawodników i ich dokonania z przeszłości. Klub z ulicy Strzeleckiej zatrudnił nowego menadżera. Piotr Baron czyli człowiek z zewnątrz ma za zadanie przede wszystkim okiełznać konglomerat gwiazd w leszczyńskim parkingu. W ubiegłym sezonie to właśnie kiepska atmosfera w zespole miała wpływ na słabe wyniki. Unia zamiast walczyć o mistrzowski tytuł, musiała bronić się przed degradacją. Rozgrywki zakończyła na 7 miejscu. Już dawno nie miała tak złych rezultatów. Z wyjazdów nie przywiozła ani jednego zwycięstwa.

Drużyna, która posiada w swoich szeregach Nickiego Pedersena, Emila Sajfutdinowa i Piotra Pawlickiego miała imponować walecznością. Tymczasem, leszczynianie zwłaszcza na wyjazdach przypominali papierowego =, którego przeciwnicy potrafili wypunktować jak nowicjusza. Porażka zabolała właścicieli Unii. Stąd zmiany kadrowe i nowy menadżer. Do Leszna trafił Janusz Kołodziej. Wychowanek tarnowskich Jaskółek drugi raz będzie reprezentował barwy leszczyńskich Byków. Siedem lat temu debiutował w Unii Leszno i dwa sezony, które spędził na „Smoku” zakończyły się zdobyciem złotego i srebrnego medalu DMP.

Potencjał Unii Leszno jest ogromny. Drużynę wzmocnił jeden z najlepszych polskich zawodników Janusz Kołodziej. Oprócz bardzo dobrych krajowych zawodników są znakomici jeźdźcy zagraniczni. To dla mnie taka reprezentacja świata. Poza tym został wzmocniony sztab szkoleniowy i chyba po raz pierwszy w historii klubu sprowadzono z zewnątrz toromistrza. Nowy toromistrz jest jednym z najlepszych w Polsce. Nie wyobrażam sobie, żeby z takim potencjałem kadrowych, leszczyński team nie zdobył mistrzostwa. Każdy inny wynik niż pierwsze miejsce na koniec sezonu będzie katastrofą – uważa Jan Krzystyniak, były zawodnik i trener Unii Leszno.

Szarżujące Byki mają wrócić do walki o najwyższe laury. Skład jest stabilny i na tyle silny, że zespół należy do faworytów ekstraligi. Od grudnia toczy się rywalizacja o miejsce w podstawowym składzie. Jeden z sześciu seniorów będzie musiał uzbroić się w cierpliwość. Dla niego przewidziano rolę tzw. oczekującego. Co ciekawe, będzie to albo reprezentant Polski, których jest pięciu (Piotr Pawlicki, Janusz Kołodziej, Grzegorz Zengota, Bartosz Smektała i Dominik Kubera), albo zagraniczna gwiazda (N. Pedersen, E. Sajfutdinow, P. Kildemand).

– Nikt nie chce być rezerwowym – zapewnia Grzegorz Zengota, który od początku okresu przygotowawczego do sezonu mocno pracuje na treningach. Zimą zaliczył obóz treningowy z zielonogórskimi akrobatami, zgrupowanie reprezentacji Polski i obóz przygotowawczy z Unią Leszno.

– Presja na wynik jest w każdym klubie i zdążyłem się do tego przyzwyczaić. Nie chodzi jednak o ambicje kibiców czy działaczy. My jako zawodnicy również czujemy głód sukcesu. Poprzedni rok mieliśmy kiepski. Dlatego w tym sezonie zamierzamy zmazać plamę. Najważniejsze, żebyśmy powoli i dokładnie pracowali. Nerwówka nie sprzyja wynikom. Krok po kroku i dojdziemy do celu – zapewnia Nicki Pedersen.

Teoretycznie najmniejsze szanse na występ w ligowej premierze ma Peter Kildemand. Duńczyk długo leczył kontuzję, przechodził rehabilitacje i potrzebuje trochę czasu, by wrócić do optymalnej formy. „Kiler” robi wszystko, by udowodnić, że po kontuzji nie ma już śladu. Władzom Fogo Unii obiecał, że będzie przygotowany na pierwszy mecz.

– Trenerzy nie muszą martwić się o moją dyspozycję. Operowana noga zachowuje się prawidłowo. Nie odczuwam ból, ani lęku który może pojawić się w przypadku dłuższej przerwy w ściganiu. Ja długo nie odpoczywałem. Na zabieg zdecydowałem się pod koniec ubiegłego sezonu. Tak postanowiłem, żeby z początkiem wiosny być przygotowany do ścigania – tłumacz „Kiler”.

Ważna będzie atmosfera w zespole. Ubiegły sezon pokazał, że bez koleżeńskiego wsparcia nie ma szans na sukces.

– Atmosfera w drużynie jest git – zapewnia Piotr Pawlicki, nowy kapitan Byków. – Każdy z nas wie, o co walczymy. Nie ma mowy o powtórce z rozrywki. Drugi raz tak słaby sezon, jak poprzedni nie może się powtórzyć.

W Unii podkreślają, ze ważny będzie początek sezonu. Leszczynianie w ligowej premierze podejmują Betard Spartę Wrocław. Inaugurację na „Smoku” zaplanowano w pierwszy dzień świąt wielkanocnych. Biało – niebiescy rok temu w pierwszym meczu przegrali ze Stalą Gorzów 42:48. Ale wcześniej wygrywali u siebie pierwsze mecze – w 2015 z GKM Grudziądz 54:36, w 2014 z Włókniarzem Częstochowa 52:38 i z tym samym przeciwnikiem w 2012 zwyciężyli 49:41.

– Przygotowania przebiegają zgodnie z planem. Wcześnie zaczęliśmy jeździć na torze, co daje nam pewien komfort. Możemy w spokoju przygotowywać się, poprawiać i ulepszać. Po treningach nie można wyciągać daleko idących wniosków. Zawodnicy muszą się rozjeździć. Korzystają z treningowego sprzętu. Dopiero w sparingach pojadą na lepszych motocyklach. Zaczną dopasowywać motocykle do warunków i wtedy możemy coś więcej powiedzieć o ich dyspozycji – mówi menadżer Piotr Baron. Mariusz Cwojda

Bycze plusy i minusy
+ Wyrównany zespół i zawodnik oczekujący na wysokim poziomie. Może zastąpić każdego w drużynie. Menadżer Piotr Baron ma duze pole manewru. Sześciu mocnych seniorów zapewnia mu możliwości taktyczne i przede wszystkim rotację w składzie. jednoczesnie stanowi zabezpieczenie na skutek ewentualnych kontuzji.

+ Mocny duet juniorów: Bartosz Smektała i Dominik Kubera. Obaj rok temu potwierdzili swoje możliwości, wygrywając mistrzostwa Polski juniorów w jeździe parami i w rywalizacji drużynowej. Na tle konkurentów mają przewagę doświadczenia. Tak silnej pary młodzieżowców nie mają w innych klubach.

+ Duże nadzieje związane z przyjściem menadżera Piotra Barona. Od pierwszych tygodni jest bardzo zaangażowany w pracę. Osobiście dogląda wszystkiego: pilnuje drużyny, przygotowania toru, sprzętu, kwestii organizacyjnych i wszelkich detali. Pierwsze efekty są widoczne. Unia jako pierwsza w Polsce zainaugurowała treningi na torze.

– Indywidualności i mocne charaktery w drużynie. Żaden nie będzie chciał odpuścić. Mogą wystąpić nerwowe sytuacje, zwłaszcza w przypadku niepowodzeń. Sześciu seniorów już dzisiaj czeka na decyzję menadżera, którego z nich posadzi na trybuny w ligowej premierze.

– Dwóch solidnych juniorów i brak wartościowego zmiennika stanowi ryzyko. Trzeci w kolejności Wiktor Trofimow czeka na polskie obywatelstwo. Sportowo ustępuje Smektale i Kuberze. Przydałby się Danel Kaczmarek, ale mistrz Polski juniorów zimą wybrał ofertę KS Toruń.

– Presja i wielkie oczekiwanie sukcesu mogą sparaliżować zwłaszcza młodych zawodników. Jak sobie z tym poradzą, pokażą pierwsze mecze wyjazdowe. U siebie zaprocentuje znajomość toru, ale poza Lesznem ich przeciwnicy będą podwójnie zmobilizowani. Każdy będzie chciał wygrać z dream teamem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*