SLD zamierza cofnąć ustawę dezubekizacyjną

184
Kilkudziesięciu byłych funkcjonariuszy uczestniczyło w spotkaniu z Andrzejem Rozenkiem. Mówiono o ustawie dezubekizacyjnej wprowadzonej przez PiS Fot. ds

16 grudnia ub. r. w Sejmie w podejrzanych okolicznościach prawnych przyjęto tzw. ustawę dezubekizacyjną. Zmieniła ona zaopatrzenie emerytalne wielu funkcjonariuszy w taki sposób, że zastosowano odpowiedzialność zbiorową – mówił Andrzej Rozenek, polityk i były poseł SLD na spotkania z funkcjonariuszami służb mundurowych. – Chichotem historii jest to, że ustawa dotyka w zdecydowanej większości tych, którzy służyli dla III RP.

Przyjęta przez PiS ustawa obniża emerytury i renty za okres „służby na rzecz totalitarnego państwa” od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. i za ten okres służby przewiduje przelicznik zero, czyli wysługę lat przepracowanych w tamtym okresie nie wlicza się do emerytury. Od października emerytury i renty byłych pracowników m.in. aparatu bezpieczeństwa PRL, BOR, strażaków, straży granicznej, żandarmerii wojskowej i studentów szkół milicyjnych będą oscylowały od 854 zł do maksymalnie średniego świadczenia wypłacanego przez ZUS, czyli 1700 zł. Obniżka świadczeń emerytalnych objęła 53 tys. mundurowych.

Ustawa jest nieludzka i bestialska, a dowodem są samobójstwa sześciu osób i śmierć kolejnych osiemnastu już po otrzymaniu decyzji o zmniejszeniu przysługującego świadczenia – poinformował Andrzej Rozenek.

Ustawa nasze środowisko zubożyła, ale to nie jest najważniejsze. Najbardziej boli, że zrobiono ze mnie zbrodniarza. Z taką krzywdzącą oceną nie mogę się pogodzić – przekonywał Waldemar Grolewski, służący przez 14 lat w służbie bezpieczeństwa i kolejne 21 w policji. – Jestem dumny z tego, co robiłem przez całe zawodowe życie. Dariusz Staniszewski

Cały artykuł w 44 numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*