Słodka wyprawa na Saturn

108
Mieczysław Chojnowski podczas warsztatów dla uczniów zorganizowanych w Zespole Szkół nr 4 w Lesznie Fot. ama

Z Mieczysławem Chojnowskim, mistrzem świata w cukiernictwie, rozmawia Anna Maćkowiak

Cukiernicza pasja to u pana rodzinna tradycja?
W rodzinie nie mam takich tradycji. Zawsze jednak interesowało mnie, jak zrobiony jest ptyś. Idąc tym tropem, trafiłem do cukierni. Podpatrywałem też, jak mama wypiekała szarlotki. Zawsze bardzo mi smakowały jej ciasta. Nawet, gdy już na dobre zająłem się cukiernictwem, nigdy nie krytykowałem żadnych jej kulinarnych pomysłów.

Konkurs, w którym kilkanaście lat temu zdobył pan tytuł mistrza świata, na pewno wymagał poświęceń.
To były miesiące przygotowań. Starałem się, by każdy detal był pefekcyjnie dopracowany. Mistrzostwa świata były prawdziwym maratonem. Trwały trzy dni. W pierwszych dwóch na pracy spędzaliśmy po osiem godzin. Trzeba było wykonać eksponat z karmelu o wysokości minimum półtora metra, podobnej wysokości eksponat z czekolady oraz ciasto pieczone. W przypadku tego ostatniego nie było już obostrzeń co do wielkości.

Ale to chyba nie wszystko?
Musiałem przygotować również lody, sześciopiętrowy tort, jak również sześć rodzajów pralinek po dwadzieścia sztuk i sześć rodzajów ciasteczek bankietowych po dwadzieścia sztuk. Wszystko to było utrzymane w odpowiedniej tematyce. Moja związana była z wyprawą na Saturn. I tak eksponat z cukru przedstawiał sondę Cassini, która leci na Saturn. Rolę Saturna pełnił eksponat z cukru. Z kolei eksponat pieczony przyjął postać Księżyca.

Słodycze lubi niemal każdy. Czy są takie, które nie tuczą?
Nie ukrywajmy: słodkości są tuczące, choć oczywiście możemy ograniczyć ich kaloryczność. Osobiście uważam, że człowiek ma prawo raz po raz osłodzić sobie życie. Jeśli zjemy dobrą czekoladkę, to dzień inaczej przebiega. W tym kontekście wspominam często czasy PRL-u, gdzie półki w sklepach świeciły pustkami. Brakowało niemal wszystkiego. Dziś wszystko mamy, również w aspekcie kulinarnym. Nie można się dziwić, że ludzie chcą z tego korzystać. Warto pamiętać w tym wszystkim o jednym: by były to słodkości dobre jakościowo. Lepiej zjeść mniej, ale coś, co zostało wykonane z lepszych składników. A jeśli już liczymy kalorie, to np. przygotowując torty czy inne wypieki w miejsce tłustej śmietany pomyślmy o jakichś owocach. Będzie zdrowiej, a też smacznie.

Przyjechał pan do Leszna, by poprowadzić warsztaty dla uczniów Zespołu Szkół nr 4. Jaki był cel tego spotkania?
W trakcie kilkugodzinnego szkolenia pokazywałem młodym ludziom m.in. jakie rzeczy można wyczarować z masy, z której wykonuje się np. figurki stawiane na tortach. Chciałem, by sami spróbowali zmierzyć się z tym zadaniem.

Cały artykuł w 48. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*