„Smok” widziany z daleka

146
fot. mac

Nie lubię wracać z urlopu do tzw. szarej rzeczywistości – tę maksymę powtarzam co roku i zapewne robi tak większość Polaków. Już nie chodzi o to, co przeżyliśmy na wakacjach, a przeważnie są to miłe wspomnienia, lecz o to, co zastaniemy po powrocie w domu, pracy, mieście, kraju.

O domu i pracy – z wiadomych względów – nie będę wspominał, o kraju też nie, bo staram się zbytnio nie stresować tym, co nadają telewizje informacyjnie, więc może coś o mieście? A w Lesznie podobno sporo się działo, zwłaszcza od czwartku do soboty, gdy gościliśmy na „Smoku” uczestników nieoficjalnych mistrzostw świata, obecnie nazywanych Drużynowym Pucharem Świata. Tam, gdzie byłem na wakacjach, telewizje ani słowem nie zająknęły się o żużlu i podejrzewam, że tubylcy nie wiedzą, co to takiego speedway. I zapewne w tym kraju nie ma ani jednego żużlowca. Tutejsze media na stronach sportowych skupiały się na: piłce nożnej, tenisie czy kolarstwie. Był też wątek trenera Jose Mourinho, który opłakiwał śmierć swojego ojca Feliksa, kiedyś bramkarza.

Natomiast na Facebooku trudno było nie zauważyć, że połowa moich znajomych poszła na stadion dopingować naszych, zwłaszcza Piotra Pawlickiego. Fotki w barwach narodowych i z szalikami, a w tle stadion żużlowy były standardem. Co bardziej obrotni lub ludzie z branży fotografowali się z byłymi sportowcami, a dziś VIP-ami: Zbigniewem Bońkiem, Jackiem Wszołą, Władysławem Kozakiewiczem, Jerzym Szczakielem czy Ove Fundinem. Jak znalazł do rodzinnego albumu, jeśli ktoś jeszcze przechowuje papierowe zdjęcia.

Z tematów wokół zawodów mnie zainteresowała sprawa Alei Gwiazd… bez gwiazd. Okazało się, że na razie jest tylko nazwa i miejsce na uhonorowanie żużlowych gwiazd, natomiast nie ma tablic z nazwiskami pierwszych bohaterów alei. Podobno nikt z władz samorządowych tego nie obiecywał akurat na Drużynowy Puchar Świata, choć mnie się zdaje, że jednak tak… Sądząc po tempie prac przed stadionem było do przewidzenia, że może być problem z wyrobieniem się z terminami. Nieoficjalnie wiadomo, iż miasto miało kłopoty z wykonawcą inwestycji. Na razie nie wypowiem się też, jak mi się podoba aleja, bo jest jeszcze niekompletna.

Inna sprawa to frekwencja na stadionie. Podobno w telewizji podano informację, iż na stadionie im. Alfreda Smoczyka zasiadło ponad 20 tys. kibiców. Jak wspomniałem, nie miałem możliwości śledzenia transmisji, więc nie wiem, jak było naprawdę? Oficjalnie leszczyński stadion dysponuje obecnie 16.800 miejscami siedzącymi, więc szacunki „telewizorów” wydają się mocno przesadzone. Chyba że wpuszczono na stadion więcej osób, ale to już jest problem organizatorów imprezy, czyli m.in. klubu Unia Leszno. Wystarczy sprawdzić, ile sprzedano biletów i dodać zaproszonych gości…

Najważniejsze, że kibice wyszli ze stadionu zadowoleni, bo nasza drużyna narodowa obroniła złoto i to na leszczyńskim obiekcie. Na przyszłość trzeba tylko pomyśleć, jak poprawić frekwencję na barażach, bo w piątek na Smoczyku było dość pustawo.
Przyszło około 6 tysięcy kibiców, ale cześć biletów po prostu rozdano, np., za udział w biciu rekordu Polski w zumbie. A może po prostu zrezygnować z organizowania barażu na tym samym obiekcie przed finałem? Robert Lewandowski

1 KOMENTARZ

  1. za wiele nie skomentuje bo szkoda się rozwodzić nad tym tekstem…ale jedno jest pewne … jak ktos w czwartek przyszedł na baraż to faktycznie nie widział wielu kibiców … powiem więcej, nie widział nawet żużlowców … baraż odbył się planowo w PIĄTEK. Warto sprawdzić inf … chyba, że tubylcy dostarczali info.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*