Spotkanie oko w oko albo przeprosiny w internecie. Jak walczyć z hejtem?

220
Radny Grzegorz Rusiecki zaprosił wszystkich piszących niepochlebne komentarze na spotkanie twarzą w twarz w Parku Jonstona. Żaden z hejterów nie przyszedł Fot. arch

Hejterzy są plagą internetowej sieci, wirusem powodującym dezorganizację każdej wirtualnej przestrzeni, w której się zagnieżdżą. W swoich wpisach oskarżają tych wszystkich, z którymi im nie po drodze. Na szczególne ataki „życzliwych” narażone są osoby publiczne, bardzo często politycy i urzędnicy. Jeden z takich napastliwych komentatorów rzeczywistości został zmuszony do opublikowania przeprosin na  popularnym w mieście portalu internetowego radia Elka. Przez siedem dni – od 2 do 9 sierpnia na każdej stronie internetowej tego portalu pojawiały się przeprosiny skierowane do byłego dyrektora Miejskiego Zakładu Komunikacji w Lesznie.

[…]

Komentując otaczającą rzeczywistość w sieci internetowej należy pamiętać, że nie są to wpisy anonimowe, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się kogoś innego, a współczesna technika pozwala organom ścigania ustalić autora niezgodnego z prawdą i prawem komentarza. Jest to możliwe praktycznie z dnia na dzień – wyjaśnia Bolesław Poślednik, były dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacji w Lesznie. – Przekraczając granice dozwolonej krytyki, hejterzy muszą liczyć się z tym, że osoba poszkodowana skieruje oskarżenie i zażąda przeprosin oraz odszkodowania.

B. Poślednik zastanawiał się, czy przeciwko hejterowi wytoczyć postępowania sądowe w wydziałach karnym i cywilnym. Jednak hejter „uratował swoją skórę i portfel” godząc się na przeprosiny zamieszczone na portalu internetowym, w którym pomówił B. Poślednika.

Po rozmowach z mediatorem zrezygnowałem z 30-dniowych przeprosin, które obciążyłyby konto hejtera na około 10 tys. złotych. Zadowoliłem się skromniejszymi, bo siedmiodniowymi przeprosinami – dodaje Poślednik. – Chciałbym, aby opublikowane przeprosiny miały charakter lekcji i przestrogi dla wszystkich „komentatorów”, że należy się dwa razy zastanowić zamieszczając krzywdzący wpis.

Zaskakujący pomysł na hejterów znalazł miejski radny Grzegorz Rusiecki. Zaprosił wszystkich piszących niepochlebne komentarze na spotkanie twarzą w twarz. Na otwartą debatę przygotował swój plakat, do którego zainteresowani mogli porzucać lotkami. Zaproponowana przez byłego wiceprezydenta Leszna formuła spotkania zniechęciła amatorów krytycznych wpisów. W parku Jonstona, gdzie miała się odbyć, nikt się nie stawił. Dariusz Staniszewski

Cały artykuł w 37. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*