Co szepnąłby na ucho prezesowi?

80
Fot. ama

Z Robertem Górskim z Kabaretu Moralnego Niepokoju, rozmawia Anna Maćkowiak

To pytanie pewnie słyszał pan w ostatnim czasie dziesiątki razy, ale w kontekście „Ucha prezesa” nie sposób go nie zadać: jaka jest pierwsza pana myśl, gdy pana nazwisko Jarosława Kaczyńskiego?

Myślę sobie, że nasze losy trochę się do siebie zbliżyły, a wręcz ze sobą przecięły. Słyszałem jego wypowiedź na temat naszego programu. Trudno mi oceniać osobowość Jarosława Kaczyńskiego. Nie jestem żadnym psychologiem, jednak sądzę, że ludzie będący na czubku władzy są na swój sposób samotni. I wydaje mi się, iż taką osobą może być również prezes Kaczyński. Taka samotność wynika czasem z faktu, że ludzie będący u władzy niejednokrotnie wycinają z własnego otoczenia tych, którzy w jakiś sposób mogliby ich przewyższyć, np. intelektualnie i decydują się na towarzystwo osób niemających często własnego zdania. Sytuacja w „Uchu prezesa” jest nawet momentami nieco podobna do tego, co działo się z premierem Donaldem Tuskiem. On przecież również potrafił obsztorcować swoich współpracowników.

Dlaczego akurat ten polityk?
Swego czasu byłem Donaldem Tuskiem, robiliśmy programy nawiązujące do posiedzeń rządu. Czegoś mi jednak wciąż brakowało. Dobrze się złożyło, że prezes nie jest jednocześnie premierem i nie musimy powielać tej samej figury i możemy przenieść akcję do prywatnego gabinetu. Sam prezes jest w „Uchu” osobą w najmniejszym stopniu budzącą śmiech. Bardziej zabawne są postaci, które pojawiają się w jego otoczeniu. To ludzie bardzo mu oddani i przerażeni, jeśli coś toczy się nie po jego myśli.

Tworząc „Ucho prezesa”, spodziewał się pan tak dużego odzewu ze strony widzów?
Przypuszczałem, że zostanie to zauważone, ale nie sądziłem, że przybierze takie rozmiary, czego dowodem jest mój ostatni wywiad dla jednej z niemieckich gazet. Nie myślałem, że to, co robimy u nas w Polsce, zostanie dostrzeżone jednocześnie poza granicami naszego kraju.

Czy w kontekście tego, co dzieje się na polskiej scenie politycznej, żal panu prezydenta Andrzeja Dudy?
Nie dostrzegam, by w tym wszystkim był on jakoś szczególnie załamany. Uśmiecha się przynajmniej przed kamerami.

Czy wśród opozycyjnych polityków również dostrzega pan postać, jaką można by w podobny sposób sparodiować?
Nie zdążyłem jeszcze „przelecieć” wszystkich postaci z obozu rządzącego. W ostatnim czasie zapewne barwną postacią z opozycyjnych kręgów stał się Ryszard Petru. Nie wiem tylko, czy potrafiłbym go wprowadzić do gabinetu prezesa. Pewnie byłoby ciężko, ale kto wie, różne są sposoby. Jeśli chodzi o inne osoby z opozycji, szczerze mówiąc, jeszcze się nie zastanawiałem, kogo i w jaki sposób można by sparodiować. Jak na razie nie było jednak jeszcze w naszym serialu innych sztandarowych postaci z Prawa i Sprawiedliwości, np. pani premier. Na „tamtych” też przyjdzie czas, ale nieco później. 15 lutego puszczamy w internecie zwiastun „Ucha”, który pokaże się cztery dni później. To zapowiedź piątego odcinka, a kolejne będą ukazywać się już co tydzień.

Cały artykuł w 7. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*