W szkołach dzieci nie kąpią się po wuefie

208
Po intensywnych zajęciach ruchowych na wuefie uczeń powinien mieć możliwość dokładnego umycia się Fot. arch

W szkole dziecko spędza znaczną część dnia. Oprócz edukacji szkoła dba także o tężyznę fizyczną. Szkoda tylko, że lekcje wychowania fizycznego organizowane są często z rana i do końca dnia uczniowie chodzą spoceni. Nie ma wątpliwości, że jeśli są w okresie dojrzewania zwyczajnie śmierdzą. Dlaczego polskie dzieci nie wchodzą pod prysznic po wuefach? Powodów jest kilka: brak takiego nawyku, nieodpowiednia infrastruktura w szkole i zbyt krótkie przerwy.

Nie ma przepisów mówiących bezpośrednio o tym, że w szkole muszą być prysznice, ale my powołujemy się w tym względzie na rozporządzenie ministra pracy i polityki socjalnej w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy – mówi Magdalena Janowska z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lesznie.

W słusznej opinii inspektorów sanitarnych szkoła jest jak zakład pracy. Młody człowiek wysila się tam intelektualnie i fizycznie, dlatego – podobnie jak firmy – szkoły powinny stworzyć im warunki do umycia się. Tymczasem w wielu szkołach jest tylko jeden prysznic. To nierealne, aby w trakcie przerwy zdołały z niego skorzystać wszystkie dzieci. W niektórych szkołach są tzw. natryskownie, czyli co najmniej trzy kabiny. Wyniki kontroli, przeprowadzonych w ubiegłym roku szkolnym w Lesznie i powiecie leszczyńskim, są jednoznaczne.

Na 17 szkół podstawowych tylko w 6 był zespół sportowy z natryskowniami. Na 6 skontrolowanych gimnazjów tylko w 1 były natryskownie, a na 17 zespołów szkół kompleks kabin miało 8 placówek – wylicza Magdalena Janowska z PSSE w Lesznie

Niestety, nawet tam w standardowych godzinach pracy szkoły uczniowie nie korzystali z pryszniców. Dyrektorzy szkół deklarowali, że są one wykorzystywane w głównej mierze przez osoby przychodzące na dodatkowe, popołudniowe treningi. W przypadku szkół policealnych, z powodu braku własnych sal gimnastycznych, lekcje wuefu prowadzone były na zewnętrznych obiektach np. siłowniach. Problem z odpowiednią bazą sportową miały także Szkoła Podstawowa nr 1 oraz SP nr 3. Ich uczniowie chodzili na tzw. ćwicznię, co już z zasady wykluczało zadbanie o jakąkolwiek higienę. Samo dotarcie do punktu docelowego zabierało dzieciom część lekcji. Karolina Bodzińska

Cały artykuł w 40 numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*