Stracił dowód rejestracyjny przez przepaloną żarówkę

1300
fot. B. Ludowicz

Patryk Tomaszewski z Kościana po raz kolejny wszedł w konflikt z miejscowymi stróżami prawa.

Kilka dni temu mężczyzna podróżujący z rodziną został zatrzymany do kontroli drogowej w centrum miasta. Policjanci, którzy stali tam z radarem, zarzucili mu przekroczenie prędkości, a później dostrzegli jeszcze usterki w jego aucie.

Stwierdzili, że barwa jednego z kierunkowskazów jest jaśniejsza niż drugiego, a nad tablicą rejestracyjną przepaliła się żarówka. To była podstawa do zatrzymania młodemu kierowcy dowodu rejestracyjnego. 24-latek uważa, że „cieszy się szczególnym zainteresowaniem kościańskich funkcjonariuszy”, od ubiegłego roku, czyli od czasu, gdy udowodnił przed sądem, że zwykły obywatel może wygrać proces z policją.

Młody kościaniak ostatnie zatrzymanie nagrał kamerą i umieścił w sieci. Filmik ma już kilkanaście tysięcy wyświetleń i kilkadziesiąt komentarzy, wszystkie negatywne wobec policji.

– Nie przyjąłem mandatu, bo uważam, że na niego nie zasłużyłem. Poinformowałem policjanta, że mam rejestrator prędkości, według zapisów którego, prędkość mojego auta nie była wyższa niż 52 km/h. Urządzenie Iskra-1, jakim posługuje się kościańska policja ma wiele mankamentów. Miernik ten wbrew obowiązującemu rozporządzeniu nie posiada możliwości identyfikacji pojazdu, którego prędkość została zmierzona. Jeśli na drodze znajdują się dwa samochody nigdy nie wiadomo, którego prędkość została zmierzona – podkreśla P. Tomaszewski.

24-latek nie zgodził się więc na przyjęcie mandatu, a swoich racji zamierza bronić przed sądem. Okazuje się, że nie jest pierwszym, który z powodu Iskry-1 tam szuka sprawiedliwości. Co więcej, sądy w Polsce wielokrotnie podzieliły już zdanie skarżących się kierowców. Część z nich została uniewinniona i nie musiała płacić nałożonego mandatu. Dlaczego? Otóż z testów urządzenia wynika, że jest ono wyjątkowo nieprecyzyjne. Potrafi wskazać tylko czas, który minął od pomiaru i zmierzoną prędkość pojazdu, jednak trudno powiedzieć, jakiego. Promień namierzania bowiem obejmuje bardzo szeroki obszar i nie mierzy prędkości tylko jednego auta. Prawidłowy pomiar może się ukazać na  wyświetlaczu Iskry-1 tylko w momencie, gdy w zasięgu ręcznego radaru znajduje się tylko jeden samochód.

Co więcej, urządzenie to, wycelowane z pewnej odległości nawet w zaparkowany samochód, ale z włączonym silnikiem, może wskazywać prędkość kilkudziesięciu kilometrów na godzinę.

– Udowadniam to na swoim filmiku – podkreśla P. Tomaszewski. – Zbyt wiele osób, nawet jeśli czują się niewinne odpuszcza walkę o swoje dobre imię. Nie może tak być, bo w ten sposób sami uczymy policję, że wszystko im wolno.

Kościaniak uważa, że jego odmowa przyjęcia mandatu rozsierdziła funkcjonariusza, który to znalazł wówczas usterki w jego aucie. (mach) fot. B. Ludowicz

Cały artykuł w 48. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*