Tata na porodówce. Być tam czy nie być? – oto jest trudne pytanie

253
Rafał Dobrucki z synem Igorem Fot. Bogdan Marciniak

Kiedyś poród był dla mężczyzn strefą zakazaną. Pod dom kolaską podjeżdżała akuszerka, a młody ojciec miał cierpliwie czekać za zamkniętymi drzwiami. Biernie. Dziś panowie mają wybór i mogą aktywnie uczestniczyć w narodzinach swoich dzieci. Czy tata na porodówce jest dobrym pomysłem? Relacje ojców dowodzą, że warto rodzić z żoną. Trzeba jednak przygotować się na porządną dawkę stresu.

Rafał Dobrucki, były żużlowiec, a obecnie trener Sparty Wrocław i reprezentacji Polski juniorów w 2005 r. uczestniczył w narodzinach córki Alicji.

Małżonka nie musiała mnie namawiać. Chciałem przy tym być, ale nie było to łatwe doświadczenie. Zanim trafiliśmy na porodówkę, przez dwa tygodnie noc w noc, przez fałszywe alarmy, zbieraliśmy się do szpitala. Byliśmy wykończeni. Sam poród, z jednej strony, był wspaniałym przeżyciem dla mnie, ale nie ukrywam, że ciężko patrzy się na cierpienie żony – wyznaje Rafał Dobrucki.

Jego syn Igor urodził się 4 lata później, w środku żużlowego sezonu.

Oboje mieliśmy już doświadczenie, więc poszło łatwiej. Igor urodził się w czwartek, w piątek miałem trening, a w niedzielę pojechałem bardzo dobry mecz – uśmiecha się sportowiec.

R. Dobrucki zauważa, że do wspólnego porodu trzeba się przygotować, bo pewne elementy mogą zaskoczyć.

Dla mnie takim zaskoczeniem była próba przecięcia pępowiny. Okazało się, że trzeba włożyć w to dużo siły. Co gorsza, prześladowała mnie natrętna myśl, że sprawię żonie ból – zdradza po latach.

Bogdan Marcianiak, leszczyński fotograf, swoją pierworodną córkę Anię oglądał przez szpitalne okno, zawiniętą szczelnie w kocyk. Kiedy piętnaście lat temu rodziła mu się druga córka – Zuzia, był na porodówce.

Skłamałbym mówiąc, że się nie bałem. W opowieściach wielu kobiet poród wydawał się horrorem – przyznaje Bogdan.

Doświadczenie, choć trudne, okazało się cenne. Dziś mówi córce, że urodził wspólnie z mamą.

Nie fizycznie, lecz duchowo. Myślę, że mężczyznom uczestniczącym w porodzie łatwiej jest poczuć się odpowiedzialnym za żonę i dziecko, szybciej rozumieją swój obowiązek wobec nich. Narodziny to prawdziwy cud, euforyczne doświadczenie, najbardziej skrajna, pozytywna emocja – relacjonuje.

Kiedy Bogdan mówi o fizjologicznej stronie porodu, podkreśla, że nie patrzy się na nią z perspektywy seksualnej czy doznań estetycznych.

Gdy zobaczyłem główkę dziecka, odczułem ulgę, bo wcześniej córka była źle ułożona i istniała obawa, że poród skończy się cesarskim cięciem – tłumaczy.

Oczywiście, istnieje grupa mężczyzn ze „wzmożoną wrażliwością estetyczną”, dla których poród może skutkować późniejszymi problemami w sypialni. Jak w licznych wywiadach szacował seksuolog prof. Zbigniew Lew – Starowicz, to raptem 10% mężczyzn.

Oczywiście, istnieje takie ryzyko, ale osobiście nigdy nie miałam takich pacjentów. Jest ich statystycznie niewielu lub ukrywają swój problem. Prędzej po pomoc przychodzą kobiety z lękiem przed kolejną ciążą – mówi Małgorzata Warelis-Leciejewska, specjalistka z zakresu ginekologii i położnictwa, seksuolożka z Leszna Karolina Bodzińska

Cały artykuł w 36. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*