„Unia Leszno zmontowała megaekipę. Nie ma drugiego tak silnego kadrowo teamu”

148
Fot. mac

Z Taiem Woffindenem, dwukrotnym mistrzem świata na żużlu, rozmawiają Jakub Gralik i Mariusz Cwojda

Jak wyglądają kontakty wśród żużlowców ze światowej czołówki? Zdarzają się przyjaźnie?
Jesteśmy kolegami. Znamy się i spotykamy na zawodach, w podróży na mecze, rzadziej gdzieś na towarzyskich imprezach. Nasze życie toczy się wokół speedwaya. Na nim większość z nas się koncentruje.

Którego zawodnika nie zaliczasz do grona swoich kolegów?
W żużlu nie mam takich osób. Owszem, jednego lubisz bardziej, innego trochę mniej. Darzymy się szacunkiem i to jest ważne. Chyba, że ktoś próbuje dążyć do celu kosztem innego zawodnika. Mam na myśli sytuacje, gdzie ktoś stawia wynik ponad wszystko. Bardzo tego nie lubię. Ja też zawsze walczę o zwycięstwo, ale przy tym, szanuję na torze każdego rywala. Wygrać, stworzyć piękne widowisko i ciekawe ściganie. Po meczu dostać brawa. Tak właśnie powinien wyglądać speedway naszych czasów.

W takim razie, przykład przyjaźni Chrisa Holdera z Darcy Wardem stanowi wyjątek? Oni jako żużlowcy byli i mimo wypadku Warda nadal są jak bracia. Głośno o tym mówią.
Oj, tak – bardzo dobry przykład. „Crispy” i Darcy znają się od dziecka. Mają podobna mentalność, są Australijczykami, nadają na tych samych falach.

Ty również urodziłeś się na antypodach. Twoja mentalność i myślenie są australijskie?
Chyba tak, chociaż ja wychowywałem się w Wielkiej Brytanii. Trudno to ocenić. Australia jest mi bardzo bliska. Co roku tam wracam. W Europie realizuję się jako żużlowiec i bardzo dobrze czuję się również na Starym Kontynencie.

Dwukrotny mistrz świata celuje w trzeci tytuł mistrzowski?

Nie ma innej opcji. Zbieram siły i jadę po złoto.

Jesteś jedynym reprezentantem Anglii w stawce Grand Prix. Żużel na wyspach przeżywa kryzys, chociaż jest uznawany za kolebkę speedwaya na świecie. Długo jeszcze ten kryzys potrwa?
Nie wiem, co będzie z ligą, reprezentacją i w ogóle z żużlem w Anglii. To prawda, że sytuacja nie jest łatwa. Ten stan trwa już dosyć długo i po drodze próby wprowadzenia nowych pomysłów specjalnie nie pomogły. Moim zadaniem jest promować czarny sport. Zdaję sobie sprawę, że mój dobry wynik może tylko pomóc angielskiemu speedwayowi. Chodzi przede wszystkim o promocję naszej dyscypliny sportu.

Ty jednak masz jakieś kłopoty z władzami brytyjskiego speedwaya. Czy to prawda, że może cię zabraknąć w tegorocznym drużynowym pucharze świata?
Nie ma o czym gadać. Mamy z działaczami różne postrzeganie żużla. Moim zdaniem, potrzebne są zmiany. Nie mówię o tym w kategoriach ratunku, ale jeśli nie odważnych kroków do przodu, to sytuacja będzie jeszcze gorsza. Kiedyś w lidze angielskiej ścigali się najlepsi zawodnicy na świecie. Jak jest teraz, każdy widzi. Najsilniejsza liga jest w Polsce.

Cały artykuł w 19. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

1 KOMENTARZ

  1. W ubiegłym sezonie Unia także miała silną ekipę, na papierze. Jak się to skończyło? Tor weryfikuje wszystko – nazwiska nie jeżdżą .Pozdrowienia z Rybnika

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*